Po udanej i obfitującej w zaskakujące wyniki inauguracji Premier Ligi nadszedł czas na drugą jej odsłonę. Kibice w największym kraju świata już ostrzą sobie apetyt na poniedziałek, kiedy do akcji wkroczą potentaci miejscowego futbolu. Choć brakuje ich bezpośrednich konfrontacji, nie oznacza to, że już mogą dopisać sobie po trzy punkty. Dotyczy to każdego z trójki: Zenitu, Spartaka i CSKA.

Zdecydowanie najwięcej motywacji do dobrej gry będą mieli podopieczni Walerego Karpina. Czwarta ekipa poprzedniego sezonu w drugiej kolejce zadebiutuje w nowym sezonie przed własną publicznością potyczką z Wołgą Niżny Nowogród. Zdecydowanymi faworytami tej potyczki są moskwianie. W obecnym sezonie ekipa ze stolicy pokazała, że jest w formie i zamierza liczyć się w walce o mistrzostwo. Świadczyć mogą o tym wyniki uzyskiwane przez „Czerwono-białych” w Lidze Europejskiej. Wyeliminowanie Bazylei oraz rozgromienie Ajaksu Amsterdam mówią same za siebie. Na inauguracji, co prawda, zostali rozgromieni w Groznym przez Tereka przy wydatnej pomocy Andrija Dzikania, lecz należy to raczej traktować w kategorii wypadku przy pracy. Wołdze udało się pokonać Tom Tomsk 2:0. Jednak w przypadku konfrontacji ze Spartakiem nie jest to zbyt poważny straszak. Klub z Niżnego Nowogrodu przyjedzie na Łużniki zaledwie jako beniaminek, któremu udało się pokonać jedynie średniaka Premier Ligi. Jeżeli pod uwagę brałoby się siłę rażenia obu ekip, przyjezdni są dosłownie bez szans. Gracze pokroju Aleksa, Wellitona czy McGeady’ego są w stanie rozmontować każdą defensywę w tej części świata oraz niejedną w Europie Zachodniej. Piłkarze z Niżnego Nowogrodu natomiast najbardziej będą liczyć na Mersudina Ahmetovicia, Olega Kożanowa i Witalija Wołkowa. Jak pokazał Terek, „Miaso” można pokonać, aczkolwiek każdy wynik, poza ich zwycięstwem, będzie sporą niespodzianką.

Podobnie sytuacja ma się w przypadku konfrontacji Zenitu Sankt Petersburg z Anży Machaczkała. Zawodnicy z północnej stolicy od początku roku pokazują dobrą piłkę i prezentują niezłą formę. Dotychczas przydarzyła im się tylko jedna wpadka w postaci porażki 0:3 w Enschede, co ostatecznie wyeliminowało petersburżan z Ligi Europejskiej. Zapewne sprawiło to, że podopieczni Luciano Spallettiego nabiorą jeszcze większej ochoty do walki na krajowym podwórku, gdyż tylko to im zostało po odpadnięciu z rozgrywek międzynarodowych. Potencjał doświadczenia i umiejętności zdecydowanie przemawia za klubem z Pietrowskiego. Kibiców z północnej stolicy z pewnością cieszy powrót do wyjściowej jedenastki ich ulubieńca, Aleksandra Kierżakowa. Jednak i Anży ma piłkarzy, którzy są w stanie zagrozić czempionom. Zdecydowanie przed szereg w tym względzie wybija się Roberto Carlos, który, mimo zaawansowanego wieku, nadal dysponuje mocnym uderzeniem. Nie ulega jednak wątpliwości, że znaczną przewagę ma Zenit i to jego zwycięstwa należy się spodziewać.











