Rozgrywki piłkarskie w Rosji mają się już ku końcowi. W najbliższy weekend zostanie rozegrana już 24. seria spotkań. Brakuje w nich starć potentatów, co nie znaczy, że zabraknie emocji. Wyścig o tytuł mistrzowski jeszcze się nie skończył. Faworyci będą pod szczególną presją wyniku, gdyż los przydzielił im nie najsilniejszych przeciwników.

Ze wszystkich drużyn czuba tabeli pod największą presją wyniku znajdować się będzie lider Premier Ligi, Zenit Sankt Petersburg. Podopiecznym Luciano Spallettiego przyjdzie się zmierzyć z Amkarem Perm. Zawodnicy Raszyda Rachimowa nie są bardzo silnym rywalem. Wskazuje to głównie ich pozycja w tabeli. Od strefy spadkowej i 15. Kryljów dzieli ich tylko większa liczba zwycięstw. Natomiast gracze z Pietrowskiego są klasą dla siebie. O ich mocy świadczy przede wszystkim to, że w obecnych rozgrywkach nie znaleźli pogromcy, a zaledwie cztery drużyny z nimi nie przegrały. Zespół z północnej stolicy prezentuje również o niebo lepszą formę. We wspaniałej dyspozycji jest Aleksandr Kierżakow, który kolejne trafienia zalicza nie tylko w lidze, ale również w europejskich pucharach i eliminacjach Euro 2012. Permianie natomiast nie mogą pochwalić się dużą siłą rażenia. W 23 meczach zdobyli tylko 16 bramek, podczas gdy ich najbliżsi przeciwnicy w dwóch potyczkach mniej stracili zaledwie dziesięć. Wszystko argumenty przemawiają za sobotni gospodarzami i chyba tylko kataklizm może zapobiec zdobyciu przez nich kolejnych trzech oczek.

Nie tak ciężkie, lecz o wiele trudniejsze zadania czeka wciąż aktualnych mistrzów Rosji. Rubin Kazań na własnym obiekcie podejmie FK Rostów nad Donem. Zdecydowanymi faworytami są tutaj gracze Kurbana Bierdyjewa, lecz o wygraną będzie im niezwykle ciężko. W ostatnich meczach nie prezentują się najlepiej. Potrafią rozegrać świetne starcie przeciwko wielkiej Barcelonie, by potem niemiłosiernie się męczyć i wywalczyć niezbyt chlubny remis z Sibirem Nowosybirsk. Jeszcze mniej ciekawie wygląda sytuacja zawodników Ołeha Protasowa. Ci już w znacznym stopniu zaczynają odczuwać zmęczenie długim i ciągnącym się sezonem. Rostów nadal jest trudnym rywalem dla każdego, lecz nie stać go już na pełną walkę jak równy z równym przez 90 minut. Widać to chociażby po ostatnich wynikach. Piłkarze znad Donu w ostatnich trzech potyczkach zdobyli tylko jeden punkt po remisie z Anży oraz porażkach z Sibirem i CSKA. W konfrontacji z kazańczykami również faworytami nie są, lecz muszą uważać, gdyż ich najbliżsi rywale ciągle są groźni.











