Na ten mecz niewątpliwie czekali wszyscy sympatycy angielskiej ekstraklasy. Starcie „The Special One” z jego byłym zespołem nie mogło przejść bez echa. Bezsprzecznie ta konfrontacja była również najbardziej interesującym spotkaniem 18. kolejki bieżącego sezonu Premier League. Remis w tym starciu, patrząc na aktualny układ tabeli, nie mógł zadowolić żadnej ze stron. Ostatecznie to goście wyszli z tego pojedynku zwycięsko, wygrywając 2:0.
Emocji na Tottenham Hotspur Stadium dziś nie brakowało. Dwie bramki w pierwszej połowie, w tym jedna po rzucie karnym, czerwona kartka dla najlepszego skrzydłowego gospodarzy w 62. minucie spotkania to kilka z najważniejszych wydarzeń tego meczu.
Konfrontacja Jose Mourinho z jego byłym zespołem
Stawka spotkania była naprawdę duża. „Koguty” walczyły o awans w tabeli na czwarte miejsce. Chelsea z kolei chciała wywieźć z Tottenham Hotspur Stadium trzy punkty, ponieważ zespół stracił bezpieczną przewagę nad resztą stawki w pogoni za awansem do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Smaczku pojedynkowi dodawał także fakt konfrontacji Portugalczyka z byłym zespołem. W momencie podpisania przez „The Special One” kontraktu z Tottenhamem fani jego byłej drużyny zareagowali żarliwie, zważywszy na fakt, że jeszcze kilka lat temu Mourinho zapewniał, że nigdy nie zasiadłby na ławce trenerskiej obecnego pracodawcy. Sam zainteresowany odnosząc się do sprawy, powiedział, że Chelsea zwolniła go, więc jego słowa automatycznie nie mają znaczenia.
Dzisiejszy mecz był także zderzeniem ucznia z jego mistrzem. To właśnie pod skrzydłami 56-latka Lampard wyrósł na czołowego zawodnika „The Blues”. Sam piłkarz nie ukrywa, jak wiele w swojej karierze zawdzięcza właśnie Portugalczykowi. „The Special One” na konferencji prasowej w swoim stylu odniósł się do starcia z byłym podopiecznym. Mourinho podkreślał, że „kocha” Franka Lamparda, jednak w niedzielnym starciu życzy mu porażki.
Chelsea w ostatnim czasie miała zadyszkę
Patrząc z perspektywy przedmeczowej, w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach podopieczni Franka Lamparda zdobyli raptem sześć punktów na piętnaście możliwych. Ewentualna wygrana z rywalem walczącym o europejskie puchary mogła być świetnym impulsem dla drużyny. W ostatnich tygodniach ekipa ze Stamford Bridge prezentowała się zwyczajnie słabo – porażki z takimi zespołami jak Bournemouth, Everton czy West Ham pozwalały mieć wątpliwości wobec postawy „The Blues” w dzisiejszym spotkaniu.











