Porażka z Arką Gdynia bolała podwójnie, bo gdyby nie ona, Raków prawdopodobnie przed 25. serią gier znajdowałby się wyżej w tabeli od Lechii Gdańsk. Tym samym częstochowianie byliby bliżej upragnionej górnej ósemki. A tak nadal nie jest pewne, czy piłkarze spod Jasnej Góry będą po rundzie zasadniczej wśród najlepszych ośmiu drużyn PKO Ekstraklasy. Po dzisiejszym spotkaniu wymarzona górna ósemka nieco się oddaliła, ale wciąż jest w zasięgu podopiecznych Marka Papszuna.
– Zwycięstwa zawsze cieszą. Tym bardziej jesteśmy zadowoleni, bo wygraliśmy ważne spotkanie z drużyną, z którą sąsiadujemy w tabeli. Rozegraliśmy dobre spotkanie, a w szczególności udana była druga połowa. Dzięki temu możemy w dobrych nastrojach wrócić do domu – powiedział po zwycięstwie nad Wisłą Płock cytowany przez oficjalną stronę internetową Rakowa Miłosz Szczepański.
Słowa te idealnie obrazują ewolucję Rakowa Częstochowa, który cały czas jeszcze uczy się najwyższego poziomu rozgrywkowego. Rakowianie zwyciężyli przed kilkoma dniami z Wisłą Płock, z którą wcześniej przegrali na własnym stadionie i z którą cały czas sąsiadują w tabeli. Dodatkowo, jak wspomniał pomocnik Rakowa, drużyna zagrała dobrą drugą połowę, co w pierwszym spotkaniu z „Nafciarzami” było dalekie od spełnienia, gdyż obie bramki stracili właśnie w drugiej odsłonie, z czego tę na wagę remisu w ostatnich sekundach meczu.
Bardzo podobnie było z Piastem Gliwice. Na wyjeździe rakowianie stracili prowadzenie w ostatnim kwadransie i nie potrafili dowieźć do Częstochowy nawet „oczka”. Natomiast w rundzie wiosennej podopieczni Marka Papszuna potrafili zrewanżować się wymienionym wyżej rywalom i trudno tutaj mówić o jakimkolwiek przypadku, gdyż w obu rewanżowych starciach częstochowianie zdominowali swoich przeciwników. Od pierwszej do ostatniej minuty.
Przypadkowa była natomiast porażka z Arką Gdynia, o której wspomniano na początku. Przypomnijmy, że rakowianie przekonali się w Gdyni, że 2:0 to niebezpieczny wynik i musieli wyjechać stamtąd na tarczy. Mimo tego, że przez ponad 70 minut rozgrywali niemalże wzorowe spotkanie. O feralnym dla Rakowa meczu można przeczytać, klikając TUTAJ.
Domatorzy i wielbiciele delegacji
Co ciekawe, do Bełchatowa (Raków swoje spotkania rozgrywa w Bełchatowie – przyp. red.) przyjechała dzisiaj drużyna, która po 25 kolejkach punktuje najlepiej w meczach wyjazdowych. Okazuje się, że sześć zwycięstw, cztery remisy i trzy porażki pozwoliło Pogoni stać się najlepiej punktującą ekipą w delegacjach. Bowiem „Portowcy” w dotychczasowych 13 meczach rozgrywanych w roli gości zdobyli 22 „oczka”, co daje w sumie 55% wszystkich zdobytych punktów. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że mimo ostatnio słabszego okresu szczecinian na Raków czekało dzisiaj bardzo trudne zadanie.
Natomiast rakowianie całkiem przyzwoicie radzą sobie na swoim stadionie. Ostatnia porażka przed „własną” publicznością to wspomniane starcie z Wisłą Płock. Jednakże było to całe 162 dni temu i od tej pory piłkarze Rakowa przy Sportowej 3 schodzili najczęściej z podniesionymi czołami. Bowiem od wspomnianej porażki bilans rakowian u siebie to pięć zwycięstw i jeden remis. I to z mocną ekipą warszawskiej Legii, dla której było to jedyne potknięcie w rundzie wiosennej.










