Nie na długo kopciuszek z Montpellier odzyskał przodownictwo we francuskiej ekstraklasie. Z jego remisu w Burgundii skorzystało PSG, gromiąc przed wielotysięczną publicznością Ajaccio. Z innych ważnych wydarzeń zwrócić trzeba uwagę na pogłębiającą się słabą dyspozycję europejskich przedstawicieli oraz fatalną sytuację Sochaux, które stopniowo traci grunt pod nogami.
Rozgrywka dwóch bokserów
Nikt z początkiem sezonu nie spodziewał się, iż walka o mistrzowski tytuł rozgrywać się będzie właściwie tylko między dwoma ekipami. Od siódmej kolejki Ligue 1, czyli od 21 września, na czele tabeli widniały tylko dwie firmy: Montpellier i PSG. Od tamtej pory fotel lidera przechodził z jednych rąk do drugich mniej lub bardziej regularnie i gdy wydawało się, że oddane na ostatniej prostej rundy jesiennej przez Montpellier na stałe przejdzie w posiadanie paryżan, o wiele biedniejszy klub z Langwedocji nie dał w nowym roku za wygraną. Pościg zakończył się sukcesem przed tygodniem, gdy to po raz pierwszy od końca grudnia PSG musiało oglądać czyjeś plecy. Taki stan rzeczy potrwał tylko tydzień.

Nie tylko na stołecznych piłkarzy poluje cała piłkarska Francja, mobilizując wszystkie możliwe siły, by uszczknąć choć punkt faworytowi. Montpellier, przez pewien czas niedoceniane, w tej chwili traktowane jest jako jedna z najlepszych sportowo ekip. Dostatecznie długo utrzymująca się dobra forma „La Paillade” uzmysłowiła innym, że oni mają realne szanse na sięgnięcie po mistrzowski tytuł. Z podobnym nastawieniem wyszli podopieczni Patrice’a Carterona, będąc dla Montpellier przeszkodą prawie nie do przeskoczenia. Co prawda goście przyjechali do Burgundii wielce osłabieni (brak Belhandy, Girouda i Saihiego), nie zmienia to jednak faktu, iż porażka na stadionie Gastona Gerarda byłaby traktowana jako wpadka. Mecz się nie układał, prowadzące od 67. minuty „Orły” miały wiele szczęścia, do którego dołożyły wielkie zaangażowanie. Właśnie w takich momentach poznaje się klasową ekipę, która mimo przeciwności ratuje to, co da się uratować. W tym przypadku był to remis. Remis, który Montpellier musiało wręcz wydrzeć, a na koniec sezonu może on się okazać kluczowy.
Paris Saint-Germain również udowadnia wiosną, że termin „klasowy zespół” nie jest mu obcy. Zarówno w bardzo niekorzystnych okolicznościach, jakie zgotował piłkarzom z Paryża zespół Montpellier na Parc des Princes (przegrywali 1:2), jak i Lyon na Stade Gerland (przegrywali 2:4) byli w stanie podnieść się po otrzymanych ciosach i w końcowych fragmentach wywalczyć korzystny rezultat. Co więcej, będąc świadomi sobotniego remisu bezpośredniego rywala do mistrzowskiej korony, bez większych kłopotów odprawili Ajaccio. Korsykanie zanotowali ostatnio dużą zwyżkę formy i nie postawili łatwych wymagań w stolicy, a skończyło się i tak wynikiem 4:1 dla gospodarzy. W tym miejscu warto wspomnieć o wysokiej dyspozycji napastnika paryżan Guillaume’a Hoarau, który w ostatnich trzech meczach zdobył swoje wszystkie cztery gole. O sześć więcej ma ich na koncie sprowadzony latem Kevin Gameiro, ale to pochodzący z wyspy Reunion piłkarz jest teraz faworytem do gry na szpicy.













