L1: Paryż ponownie na szczycie


6 marca 2012 L1: Paryż ponownie na szczycie

Nie na długo kopciuszek z Montpellier odzyskał przodownictwo we francuskiej ekstraklasie. Z jego remisu w Burgundii skorzystało PSG, gromiąc przed wielotysięczną publicznością Ajaccio. Z innych ważnych wydarzeń zwrócić trzeba uwagę na pogłębiającą się słabą dyspozycję europejskich przedstawicieli oraz fatalną sytuację Sochaux, które stopniowo traci grunt pod nogami.


Udostępnij na Udostępnij na

Rozgrywka dwóch bokserów

Nikt z początkiem sezonu nie spodziewał się, iż walka o mistrzowski tytuł rozgrywać się będzie właściwie tylko między dwoma ekipami. Od siódmej kolejki Ligue 1, czyli od 21 września, na czele tabeli widniały tylko dwie firmy: Montpellier i PSG. Od tamtej pory fotel lidera przechodził z jednych rąk do drugich mniej lub bardziej regularnie i gdy wydawało się, że oddane na ostatniej prostej rundy jesiennej przez Montpellier na stałe przejdzie w posiadanie paryżan, o wiele biedniejszy klub z Langwedocji nie dał w nowym roku za wygraną. Pościg zakończył się sukcesem przed tygodniem, gdy to po raz pierwszy od końca grudnia PSG musiało oglądać czyjeś plecy. Taki stan rzeczy potrwał tylko tydzień.

PSG pokazało klasę w starciu z Ajaccio
PSG pokazało klasę w starciu z Ajaccio (fot. psg.fr)

Nie tylko na stołecznych piłkarzy poluje cała piłkarska Francja, mobilizując wszystkie możliwe siły, by uszczknąć choć punkt faworytowi. Montpellier, przez pewien czas niedoceniane, w tej chwili traktowane jest jako jedna z najlepszych sportowo ekip. Dostatecznie długo utrzymująca się dobra forma „La Paillade” uzmysłowiła innym, że oni mają realne szanse na sięgnięcie po mistrzowski tytuł. Z podobnym nastawieniem wyszli podopieczni Patrice’a Carterona, będąc dla Montpellier przeszkodą prawie nie do przeskoczenia. Co prawda goście przyjechali do Burgundii wielce osłabieni (brak Belhandy, Girouda i Saihiego), nie zmienia to jednak faktu, iż porażka na stadionie Gastona Gerarda byłaby traktowana jako wpadka. Mecz się nie układał, prowadzące od 67. minuty „Orły” miały wiele szczęścia, do którego dołożyły wielkie zaangażowanie. Właśnie w takich momentach poznaje się klasową ekipę, która mimo przeciwności ratuje to, co da się uratować. W tym przypadku był to remis. Remis, który Montpellier musiało wręcz wydrzeć, a na koniec sezonu może on się okazać kluczowy.

Paris Saint-Germain również udowadnia wiosną, że termin „klasowy zespół” nie jest mu obcy. Zarówno w bardzo niekorzystnych okolicznościach, jakie zgotował piłkarzom z Paryża zespół Montpellier na Parc des Princes (przegrywali 1:2), jak i Lyon na Stade Gerland (przegrywali 2:4) byli w stanie podnieść się po otrzymanych ciosach i w końcowych fragmentach wywalczyć korzystny rezultat. Co więcej, będąc świadomi sobotniego remisu bezpośredniego rywala do mistrzowskiej korony, bez większych kłopotów odprawili Ajaccio. Korsykanie zanotowali ostatnio dużą zwyżkę formy i nie postawili łatwych wymagań w stolicy, a skończyło się i tak wynikiem 4:1 dla gospodarzy. W tym miejscu warto wspomnieć o wysokiej dyspozycji napastnika paryżan Guillaume’a Hoarau, który w ostatnich trzech meczach zdobył swoje wszystkie cztery gole. O sześć więcej ma ich na koncie sprowadzony latem Kevin Gameiro, ale to pochodzący z wyspy Reunion piłkarz jest teraz faworytem do gry na szpicy.

Europejska (anty)wizytówka

Francja w europejskich pucharach ma dziś już tylko dwóch przedstawicieli, lecz grają oni w 1/8 Ligi Mistrzów i mają realne szanse na awans – to Lyon i Marsylia. Wszystko pięknie by wyglądało, gdyby nie fakt, że zaliczki z pierwszych spotkań nie były tylko jednobramkowe, a co ważniejsze, obecna forma nie budziła wątpliwości, iż z wyjazdów na Cypr i do Mediolanu można wywieźć korzystne rezultaty. Tak niestety nie jest. Zarówno jedni, jak i drudzy potwierdzili w minionej kolejce bardzo słabą dyspozycję. Marsylczycy po bardzo bezbarwnej grze z Tuluzą – tylko przez pierwsze 45 minut mieli pomysł na stwarzanie podbramkowych sytuacji – przegrali i mimo niedawnej bardzo dobrej serii bez porażki ponownie zaczynają tracić dystans do satysfakcjonujących lokat. Nawet nadrobione dziś zaległości w Annecy, gdzie rozgrywa swe mecze Evian, nie poprawiły sytuacji. OM przegrał z beniaminkiem 0:2 i do trzeciego Lille ma osiem punktów straty.

Bazdarević został pierwszą ofiarą kryzysu w Sochaux
Bazdarević został pierwszą ofiarą kryzysu w Sochaux (fot. Skysports.com)

Niewiele lepiej wygląda sytuacja „Les Gones”, bo mają oni zaledwie jeden punkt więcej. Po ponad dziesięciu z rzędu występach w fazie grupowej Champions League (seria rozpoczęła się w 2000 roku) nad Lyonem zawisła realna groźba przerwania tej serii. Jeśli więc podopieczni Remiego Garde’a nie będą w stanie przekuć tak wspaniałej gry jak ta w spotkaniu z PSG na konfrontacje ze słabszymi rywalami, to sezon ten będzie trzeba spisać na straty. W miniony weekend liończycy swojego pogromcę odnaleźli w słabym Nancy, lecz nie sama strata punktów bolała najbardziej, ale styl, jaki zaprezentowali w Lotaryngii. Goście nie byli w stanie w tym meczu w sposób poważny zagrozić bramce rywali. W takich okolicznościach ręce zacierają na Cyprze, gdzie marzą o historycznym wyczynie, czyli ćwierćfinale europejskich rozgrywek. Mecz rewanżowy w Nikozji odbędzie się już w najbliższą środę.

Tonący okręt w Sochaux

O tym, że tegoroczny sezon w Sochaux nie wygląda najlepiej, wiadomo już od dawna. Po wspaniałej rywalizacji w poprzednim pod przewodnictwem Francisa Gillota zawodnicy weszli do europejskich pucharów. Latem trener cudotwórca postanowił jednak poszukać nowych wyzwań w Bordeaux i choć początek rozgrywek nie był dla „Les Lionceaux” zły, to później systematycznie zniżali się w ligowej klasyfikacji.  Od trzech kolejek są czerwoną latarnią Ligue 1 i gdyby nie równie fatalna postawa Auxerre, to byliby na dnie nieco osamotnieni. Nie tylko jednak wyniki świadczą o niekorzystnych wiatrach. Pech chciał, iż podstawowy obrońca, Damien Perquis, złamał sobie w ostatnim meczu łokieć i nie tylko reprezentacja Polski, ale również klub opłakuje fakt, iż nie zagra on prawdopodobnie w piłkę do końca sezonu. Z tonącego okrętu wyleciał również Mecha Bazdarević. Następca Gillota na ławce trenerskiej nie spełnił pokładanych w nim nadziei i postanowiono zakończyć z nim współpracę. Schedę po nim przejąć ma teraz Eric Hely, dotychczasowy szkoleniowiec rezerw klubu.

Jedenastka kolejki:  Andersen (Evian) – M’Bengue (Tuluza), Abdennour (Tuluza), Puygrenier (Nancy), Hengbart (Auxerre) – Mollo (Nancy), Matuidi (PSG), Capoue (Tuluza) – Bakar (Nancy), Mounier (Nicea), Hazard (Lille)

Aymen Abdennour
Aymen Abdennour (fot. Skysports.com)

Zawodnik kolejki: Aymen Abdennour (Toulouse FC)
Defensor Tuluzy w bardzo dużym stopniu przyczynił się do odniesienia zwycięstwa na Stade Velodrome. Tunezyjczyk nie tylko wykorzystał jedną sytuację strzelecką (choć był bliski większej zdobyczy bramkowej), to przede wszystkim był skałą nie do przejścia dla ofensywnych zawodników OM. Jesienią pojawiały się pogłoski o zainteresowaniu nawet samego Arsenalu.

Gol kolejki: Jeremy Menez (Paris Saint-Germain) na 2:0  przeciwko Ajaccio

Były piłkarz Romy przyjęciem piłki zmylił rywala i bardzo precyzyjnie uderzył w okienko bramki. Nawet tak utalentowany golkiper, jakim jest Guillermo Ochoa, nie miał przy tej okazji żadnych szans.

Cytat kolejki:
Byliśmy w stanie powstrzymać zawodników Montpellier w ich grze, co nie jest słabym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że to oni wygrają, moim zdaniem, mistrzostwo w tym roku.
Patrice Carteron, trener Dijon

Najnowsze