W ostatnim meczu 15. kolejki T-ME Ekstraklasy Ruch Chorzów po bramce Grzegorza Kuświka pokonał Zawiszę Bydgoszcz 1:0.
Spotkanie Ruchu Chorzów z Zawiszą Bydgoszcz poprzedziła minuta ciszy, która była poświęcona pamięci Tadeusza Mazowieckiego oraz Gerarda Cieślika. Odbyła się ona bez żadnych ekscesów. Na murawie przed rozpoczęciem meczu pojawiła się także okolicznościowa flaga wspominająca Cieślika. Po absolutnej minuty ciszy Jarosław Rynkiewicz rozpoczął spotkanie.

Pierwsze minuty pojedynku były bardzo leniwe w wykonaniu obu ekip. Później bardziej aktywni byli gospodarze, lecz mecz nadal nie był toczony w szybkim tempie. Po podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza było widać, iż bardzo im zależało, aby nie stracić bramki. Styl gry Zawiszy w pierwszych piętnastu minutach był bardzo podobny do stylu angielskiego w latach 80-tych, czyli kick&rush. Pierwszą groźniejszą sytuację mieliśmy w 15. minucie spotkania. Ziajka uderzył z woleja z 25 metrów, ale golkiper Ruchu bez najmniejszych problemów złapał piłkę w ręce, choć ta wcześniej przed nim skozłowała. Po tej akcji kibice zgromadzeni na stadionie Ruchu do 27. minuty oglądali coraz odważniejszego i przejmującą minimalnie przewagę Zawiszę, lecz gracze Tarasiewicza nie wypracowali sobie żadnej bardzo dogodnej sytuacji. We wspomnianej wcześniej minucie czerwony kartonik ujrzał Herold Golon, który wszedł wyprostowaną nogą w Janoszkę i Zawisza musiał radzić sobie w dziesiątkę. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy fani futbolu mogli zobaczyć pierwszą klarowną sytuację. Piłkę po błędzie zawodnika Zawiszy przejął Starzyński, ten świetnie wypatrzył Janoszkę, który oddał groźny strzał, dobrze obroniony przez Kaczmarka.
Drugą połowę goście rozpoczęli grą defensywną. Było widać, że w szatni dostali polecenie, aby grać na kontrę i bronić remisu. Pierwszą groźną sytuację w drugiej części spotkania stworzyli piłkarze Jana Kociana. W 53. minucie Grzegorz Kuświk znalazł się sam na sam z bramkarzem Zawiszy, jednak górą z tego pojedynku wyszedł Kaczmarek. Dwie minuty później swoją kolejną okazję na zdobycie gola miał Kuświk. Tym razem snajper „Niebieskich” także nie umieścił piłki w siatce. Futbolówka po jego strzale minęła niewiele bramkę strzeżoną przez bramkarza gości. Przewaga chorzowian była przygniatająca, lecz gospodarze nie potrafili strzelić bramki. W 82. minucie godną sytuację zmarnował Janoszka, natomiast w 85. minucie Lewczuk. Cztery minuty później piłkarze Ruchu jednak odczarowali bramkę gości. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił Grzegorz Kuświk. „Niebiescy” zagrali świetnie klepką w szesnastce rywali. Smektała na jeden kontakt odegrał do Kuświka, a ten pewnie umieścił piłkę w siatce. Po tej bramce zawodnicy Zawiszy nie zdołali strzelić bramki wyrównującej i mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Ruchu.











