Jagiellonia poniosła pierwszą w tym sezonie porażkę. Pogromcą „Dumy Podlasia” okazała się Arka Gdynia. Sprowadzony w przerwie letniej Tomasz Kupisz podkreślał, że był to najsłabszy mecz podopiecznych Michała Probierza w tym sezonie.
Jagiellonia zaczęła sezon 2010/2011 z wysokiego C – białostoczanie dwukrotnie pokonali mistrza Polski, u siebie byli też górą w starciu z drugą drużyną poprzedniego sezonu – Wisłą Kraków. Po raz pierwszy w historii klubu „Żółto-czerwoni” objęli prowadzenie w Ekstraklasie. Po serii dobrych meczów przyszedł jednak ten słabszy. Gorszą dyspozycję „Jagi” skrzętnie wykorzystała Arka Gdynia, która zdobyła cenny komplet punktów na Narodowym Stadionie Rugby.

– Graliśmy, staraliśmy się, walczyliśmy ale zdaje się, że Arka dobrze rozpracowała nas taktycznie. Gdyńscy piłkarze stanęli na własnej połowie i ewidentnie grali na remis, poszczęściło się im jednak, bo po naszym błędzie strzelili bramkę. Zrobili praktycznie jedną, skuteczną akcję i dowieźli wynik do końca – mówił po meczu były gracz Wigan, Tomasz Kupisz.
20-letni pomocnik wystąpił we wszystkich dotychczasowych spotkaniach „Jagi” w pierwszym składzie. Po przegranym w Gdyni spotkaniu zwracał uwagę na nierówną grę swojego zespołu na przestrzeni całego spotkania.
– Są pewne okresy w każdym meczu, kiedy gra się lepiej i są takie, w których gra się gorzej. Dzisiaj mieliśmy i te pierwsze i te drugie, zabrakło szczęścia. Arka naszej bramce zagrażała po stałych fragmentach gry i nad tym elementem powinniśmy popracować.
Podopieczni Michała Probierza po raz pierwszy w historii grali w meczu Ekstraklasy jako lider tabeli. Pytany o to, czy ten fakt powodował większą presję na piłkarzach tego zespołu, odpowiedział:
– Nie było żadnego brzemienia, że jedziemy jako lider czy coś podobnego. Po prostu zagraliśmy najgorszy mecz z dotychczas rozgrywanych – dodał Kupisz.











