W swoim ostatnim tegorocznym meczu Kubań Krasnodar zremisował na własnym boisku ze Spartakiem Moskwa 1:1 (1:0). Gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Laciny Traore, natomiast w końcówce meczu punkt dla „Miaso” uratował Jewgienij Makiejew.
Piłkarze obu drużyn już od pierwszych minut spotkania dążyli do szybkiego strzelenia bramki. Aktywny był najlepszy strzelec Kubania, Lacina Traore, lecz rywale pieczołowicie go pilnowali. W 9. minucie zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej zgubił krycie Sergio Rodrigueza, ale po jego uderzeniu piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Andrija Dzikania.
120 sekund później swój pierwszy strzał oddał napastnik Spartaka Emmanuel Emenike, ale i tym razem golkiper nie musiał interweniować. W 13. minucie dobrą okazję na zdobycie gola zmarnował Gheorge Bucur. Rumuński napastnik Kubania znalazł się w sytuacji sam na sam z Dzikaniem, ale niedokładne przyjęcie piłki spowodowało, iż dogonił go Jewgienij Makiejew i przyblokował strzał.
Następne fragmenty meczu nie obfitowały w ciekawe sytuacje. Warto tu wyróżnić jedynie kłótnię Traore z Nicolasem Pareją zakończoną ukaraniem krewkich zawodników żółtymi kartkami.
Dopiero pod koniec drugiego kwadransa gry groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy. Ari strzelił mocno i precyzyjne, ale Aleksandr Bielienow wybił futbolówkę na rzut rożny. Odpowiedź Kubania była dużo mniej dokładna, a pomylił się Bucur.
W końcu w 37. minucie podopieczni Dana Petrescu osiągnęli swój cel. Gracze beniaminka szybko rozegrali piłkę w środku pola, a Marco Ne dostrzegł dobrze ustawionego Lacinę Traore i posłał do niego dalekie podanie. Były gracz CFR Cluj wyprzedził Rodrigueza, wpadł w pole karne i uderzył obok bezradnego Dzikania. To już piętnaste trafienie rosłego napastnika w tych rozgrywkach.
Kubań postanowił pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie. Okazję ku temu miał Igor Armas, lecz po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Władysława Kulika główkował zbyt słabo i futbolówka padła łupem Dzikania. Już w doliczonym czasie gry swoją szansę mieli też piłkarze Spartaka. Próba Dmitrija Kombarowa z rzutu wolnego była jednak niecelna.
W przerwie trener stołecznej drużyny, Walery Karpin, zdecydował się na dokonanie jednej zmiany. Miejsce Kiriłła Kombarowa zajął niedawny rekonwalescent, Żano Ananidze.
Mimo wzmocnienia siły ataku przez Spartaka, to gospodarze jako pierwsi stworzyli sobie po przerwie okazję na strzelenie bramki. Z dystansu uderzył Kulik, a bramkarz „Miaso” na raty złapał piłkę. Chwilę później ten sam zawodnik główkował wprost w stojącego na linii bramkowej Dmitrija Kombarowa.
Zawodnicy Spartaka zaczęli dominować na boisku od 55. minuty, lecz strzały Ananidze i Emenike nie sprawiły Bielienowowi żadnych kłopotów. Humoru Waleremu Karpinowi nie poprawiła też kontuzja Nicolasa Parei, który musiał opuścić z tego powodu plac gry. Argentyński obrońca został zastąpiony w 64. minucie przez Siergieja Bryzgałowa. Następnie szkoleniowiec gości desygnował do gry Wellitona.
Wciąż jednak bliżej było drugiego trafienia dla Kubania niż wyrównania strat przez Spartaka. Fatalnie spisywał się Bucur, który na kwadrans przed końcem spotkania zmarnował stuprocentową sytuację. Rumun otrzymał podanie od Traore i znalazł się w sytuacji sam na sam z Andrijem Dzikaniem, lecz tak długo zwlekał z oddaniem strzału, że obrońcy gości zdołali wrócić i odebrać mu piłkę. 120 sekund później sędzia Aleksandr Jegorow odesłał szkoleniowca Kubania, Dana Petrescu, na trybuny. Rumuński trener głośno kwestionował decyzje arbitra.










