Hit 19. kolejki nie okazał się jedyną niespodzianką, jaka miała miejsce w sobotę w Rosji. Odrodził się Kubań Krasnodar. Skazywani na pożarcie podopieczni Dana Petrescu przełamali się, pokonując moskiewskie Dynamo 3:1.
Pierwszą poważną akcję spotkania przeprowadzili goście. Zakończyła się ona upadkiem Ilii Maksimowa w polu karnym Dynama. Sędzia Igor Jegorow uznał jednak, że Luke Wilkshire nie faulował i nie podyktował rzutu karnego. Chwilę później zrewanżował się za to Kevin Kuranyi, posyłając piłkę obok bramki. W kolejnej sytuacji Niemiec wystąpił w roli asystenta, wykładając futbolówkę Andrijowi Woroninowi. Ten również przestrzelił. W okolicach kwadransa obserwować mogliśmy odważniejszą akcją Kubania. Najpierw Gheorghe Bucur odebrał piłkę Marko Lomiciowi, za co ten go sfaulował. Dośrodkowanie Igora Armasa z rzutu wolnego padło łupem Antona Szunina.

Drugi kwadrans od nieudanej akcji rozpoczęli Kuranyi z Woroninem. Zaraz po tym niedokładną piłkę w „szesnastkę” Kubania posłał Aleksandr Samiedow. W następnej akcji defensorzy z Krasnodaru mieli już więcej do roboty. Nie dość, że zablokowali ukraińskiego napastnika Dynama, poradzili sobie także z dobitką Artura Jusupowa. Po paru chwilach dobrą interwencją popisał się Maksim Żawnerczyk, w ostatniej chwili wybijając futbolówkę spad nóg Kuranyiego. W 27. minucie wykazać musiał się Budakow, który nogami wybronił uderzenie Samiedowa w sytuacji sam na sam. Gracz Dynama mógł zaraz po tym zaliczyć asystę, lecz jego zagranie do mającego przed sobą pustą bramkę Siemszowa przerwali obrońcy.
Zaraz po następnym niecelnym uderzeniu „Woronatora” błąd popełnił Lomić. Dał odebrać sobie piłkę Fidlerowi, który, na jego szczęście, bardzo się pomylił. Po chwili szansę na pokonanie Szunina miał Siergiej Dawidow, lecz bramkarzowi w porę z pomocą przybył Władimir Granat. Niecelnym uderzeniem zrewanżował się za to Siemszow. Pod koniec pierwszej połowy pod „szesnastką” Kubania znalazł się Jusupow. Jego próba strzału zakończyła się fiaskiem. Jednak odbita przez defensorów futbolówka trafiła z powrotem do niego, ten odegrał do byłego pomocnika Zenitu, który znacznie chybił. W doliczonym czasie pierwszej połowy fatalny błąd popełnił Fernandez, pozwalając Dawidowowi znaleźć się oko w oko z Szuninem. Napastnik wytrzymał presję, dał swojemu teamowi prowadzenie, zaliczając szóste trafienie w sezonie.
Druga część zaczęła się od dużego błędu Granata. Podobnie jak Fernandez, i on wyłożył futbolówkę Dawidowowi. Atakujący gospodarzy tym razem z prezentu nie skorzystał. Niedługo po tym po raz kolejny o sobie dał znać Woronin. Zagrał piłkę w „szesnastkę”, wysyłając ją ostatecznie poza boisko. W 54. minucie indywidualnej akcji spróbował Andriej Karjaka. Wdał się w walkę z trzema rywalami, którą ostatecznie przegrał. 300 sekund później jednak Dynamo dopięło swego. Po ograniu Armasa Kuranyi posłał piłkę tak precyzyjnie, że Budakow mógł tylko sięgnąć po nią do siatki.











