Znamy rozstrzygnięcia pierwszych meczów ósmej kolejki Premier Ligi. Na ogół obywało się w nich bez niespodzianek. Swoich kibiców nie zawiódł szczególnie Kubań Krasnodar. Zespół Dana Petrescu podniósł się po porażce z Lokomotiwem i pokonał 2:1 Tereka, co dało mu awans na pierwsze miejsce w tabeli.
Od samego początku przeważającą stroną byli miejscowi. Już w drugiej minucie Varga dobrym podaniem obsłużył Traore, lecz ten uderzył ponad bramką Dżanajewa. Terek chciał się szybko zrewanżować, lecz przytomnością we własnym polu karnym wykazał się Kozłow. Gospodarze odpowiedzieli na to kolejnymi akcjami, zmuszającymi przyjezdnych do kurczowej obrony. Po ataku zakończonym niecelnym podaniem do Vargi dwukrotnie strzałów z dystansu próbował Kulik. Natomiast gdyby Traore postawił na skuteczność podania w „szesnastce” rywali, a nie efekt wizualny, jego okazja mogłaby zostać zakończona w inny sposób.
Im dłużej trwał mecz, tym większa stawała się przewaga Kubania. Szczególnie aktywny był jego napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej. Świetną okazję miał w 18. minucie. Znalazł się w sytuacji sam na sam z Dżanajewem. Ten, interweniując, spowodował upadek rywala, za co sędzia odgwizdał rzut karny, który wykorzystał Varga. Chwilę później Rumun próbował zaskoczyć bramkarza Tereka strzałem z 23 metrów, lecz nie sprawił mu tym problemów. Były gracz Spartaka miał bardzo dużo pracy. Musiał radzić sobie między innymi dośrodkowaniami Armasa i Kozłowa. W przypadku okazji Traore, wyręczyli go obrońcy, blokując uderzenie napastnika Kubania.
Ostatni kwadrans pierwszej części rozpoczął się od ataku Traore. Ten, padając, oddał futbolówkę Kulikowi, którego zablokował Ferreira. Gracz z Wybrzeża Kości Słoniowej mocno dawał się we znaki rywalom. Co prawda nie doskoczył do dośrodkowania Vargi, a potem zmylił defensywę Czeczenów, umożliwiając groźne, aczkolwiek niecelne uderzeni Aramsowi. Najlepszy strzelec krasnodarczyków kolejną znakomitą okazję miał pod koniec pierwszej części. Minął Omeljańczuka, ale przestrzelił, mając przed sobą tylko Dżanajewa. Tereka stać było tylko na dwie niecelne główki Ferreiry po kornerach.
Drugą część lepiej zaczęli goście. W „szesnastkę” Budakowa dośrodkowywać próbowali Gieorgijew i Własow. Nie sprawiło to problemów golkiperowi Kubania, a jego kolega z drużyny, Traore, zmarnował kolejną okazję, pudłując z ostrego kąta. Jednak po tym obie drużyny raczej spuściły z tonu. Dopiero w 57. minucie kolejną okazję mieli przyjezdni. Zaur Sadajew również nie potrafił trafić w światło bramki. Niedługo po tym rzut wolny w groźnej odległości od bramki Dżanajewa zarobił Maksimow. Uderzał sam poszkodowany, a futbolówka zatrzymała się na murze.
Po godzinie gry znakomitą okazję do wyrównania miał wprowadzony w drugiej połowie Mguni. Przebiegł on kilkanaście metrów z piłką. Na swoje nieszczęście, zamiast podawać do lepiej ustawionego partnera, zdecydował się na strzał z dystansu, z którym łatwo poradził sobie Budakow. W odpowiedzi uderzenia nożycami próbował Kulik, ale nie trafił w piłkę. Po chwili futbolówkę w pole karne Tereka wstrzelił Varga. Traore zostawił ją Maksimowowi, a ten z ośmiu metrów, zamiast do siatki, strzelił w rywala. Ten sam zawodnik mógł schować głowę w dłoniach również w następnej akcji. Dostał świetne podanie od najlepszego strzelca drużyny, po czym ponownie okazał się nieskuteczny. W 72. minucie Czeczenom osiągnięcie korzystnego rezultatu utrudnił Omeljańczuk, schodząc z boiska po czerwonej kartce.










