Sezon 2024/2025 w PKO BP Ekstraklasie to prawdziwa jazda bez trzymanki. Z jednej strony mamy drużyny, które początkowo zawodziły, ale zaczęły nadrabiać straty, a z drugiej takie, które po świetnym początku nagle zaczęły tracić punkty. Które drużyny rozczarowują, a które potrafią pozytywnie zaskoczyć w tym pełnym zwrotów akcji sezonie?
Rozczarowania sezonu – kto miał zacząć dobrze, a zawodzi?
W sezonie 2024/2025 kibice spodziewali się, że pewne drużyny, jak Śląsk Wrocław czy Piast Gliwice, będą rywalizować o wysokie lokaty. Niestety, ich występy pozostawiają wiele do życzenia. Śląsk, który miał wzmocnić swoją kadrę latem, wciąż nie potrafi wyjść z kryzysu. Drużyna Piasta za to nie prezentuje formy, jaką pokazała w poprzednich sezonach. Oba zespoły borykają się z problemami w obronie i brakiem stabilności.
Śląsk zwrócił na siebie uwagę transferami, ale drużyna wciąż nie potrafi połączyć ofensywy z solidną obroną. Mimo kilku efektownych zwycięstw wrocławianie nie potrafią utrzymać formy przez dłuższy czas. Piast po kilku latach solidnych występów obecnie znajduje się w dołku, co stawia pod dużym znakiem zapytania przyszłość trenera. Zbyt wiele punktów zostało straconych w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami, co tylko pogłębia frustrację kibiców.

Zaskoczenia sezonu – drużyny, które pozytywnie szokują
Z drugiej strony mamy kilka drużyn, które w sezonie 2024/2025 przekonują swoją formą i wygrywają z większymi rywalami. Cracovia czy Górnik Zabrze to ekipy, które przed sezonem nie były typowane do czołówki, a jednak udowadniają, że można walczyć o punkty z najlepszymi.
Cracovia, która miała dość przeciętny początek sezonu. W ostatnich kolejkach zaczęła pokazywać moc. Drużyna Dawida Kroczka poprawiła swoją defensywę i zyskała większą pewność siebie w ataku, co przełożyło się na wyniki. Kibice mogą liczyć, że zespół będzie kontynuował dobrą passę, a wkrótce może włączyć się do walki o miejsce w górnej części tabeli.
Motor Lublin po powrocie do ekstraklasy zaskoczył wszystkich swoją odwagą i pomysłem na grę. Mimo braku dużych nazwisk w składzie drużyna Mateusza Stolarskiego pokazuje, że nie boi się konfrontacji z czołowymi zespołami. Udane transfery oraz młodzi zawodnicy, którzy odważnie pokazują się na boisku, sprawiają, że lublinianie mogą stać się czarnym koniem sezonu.













