Finał Pucharu Azji skonfrontuje drużyny, które w opinii fachowców były faworytami turnieju już na jego starcie. Ekipy Australii i Japonii, dysponujące silniejszymi w porównaniu z pozostałymi uczestnikami kadrami, zmierzą się w ostatnim meczu mistrzostw Azji rozgrywanych w Katarze.
We wcześniejszych fazach turnieju korzystniej prezentowali się Australijczycy. Piłkarze z Antypodów, z których większość występuje w europejskich klubach, nie mieli problemów, by poradzić sobie z rywalami grupowymi. Zwycięstwa z Indiami i Bahrajnem oraz remis z Koreą Południową, pozwoliły na zajęcie drugiego miejsca w grupie C. Kolejnymi przeciwnikami „Kangurów” w drodze do finału były drużyny Iraku i Uzbekistanu. Zwłaszcza ten ostatni mecz, wygrany 6:0, może napawać optymizmem wszystkich fanów reprezentacji Australii. Wcześniej, grający po raz drugi w tych rozgrywkach Australijczycy, po dogrywce odprawili do domów poprzednich zwycięzców Pucharu Azji, reprezentację Iraku.

Trener Australii, Holger Osieck, zna dobrze japońskie środowisko piłkarskie. W latach 1995-1996 i 2007-2008 pracował jako trener w japońskim Urawa Red Diamonds. Szkoleniowiec „Socceroos” twierdzi jednak, że znajomość realiów piłki z Kraju Kwitnącej Wiśni nie będzie mieć kluczowego znaczenia dla losów finału. Znacznie większym pozytywem dla drużyny Osiecka może być absencja znanego z Borussii Dortmund Shinjiego Kagawy, który odniósł kontuzję w meczu półfinałowym.
Japonia zaczęła turniej od rozczarowującego remisu z Jordanią. Mimo że podopieczni Alberto Zaccheroniego mieli przewagę od pierwszej do ostatniej minuty, to nie potrafili udowodnić jej strzelonymi bramkami. Tuż przed przerwą prowadzenie objęli Jordańczycy, a faworyzowani piłkarze Nipponu wyrównali dopiero tuż przed końcowym gwizdkiem.
Japończycy rozkręcali się z meczu na mecz. Ich ogromny potencjał widać gołym okiem. Prym wiodą zwłaszcza wspominany wcześniej Kagawa, piłkarz Wolfsburga Makoto Hasebe oraz bramkostrzelny Shinji Okazaki. Największą bronią piłkarzy Zaccheroniego są szybkie akcję rozprowadzane przez Hasebe i Keisuke Hondę.

Okazaki i Harry Kewell, to piłkarze, którzy ciągle mają szansę na wywalczenie korony króla strzelców turnieju. Zarówno Japończyk, jak i Australijczyk mają na razie trzy bramki strzelone w turnieju. Liderem klasyfikacji jest Koreańczyk Ja Chloe Koo, który zakończył rywalizację z pięcioma bramkami na koncie.











