O tym, że Ekstraklasa potrafi być nieprzewidywalna, przekonaliśmy się chociażby w poprzedniej kolejce. Koronowana już przez wielu Wisła Kraków została pokonana przez Śląsk Wrocław. Dzięki temu po zwycięstwie nad Górnikiem do walki o tytuł wróciła Jagiellonia. Ciekawie jest również w dole tabeli. Czy 24. kolejka również nas czymś zaskoczy?
Czas na dawny hit
W poprzedniej kolejce Wisła została ograna przez Śląsk. Czy był to tylko chwilowy spadek formy? (fot. fot. Filip Susmanek/ igol.pl)
W Warszawie kolejkę zainaugurują Legia i Widzew. Niegdyś pojedynki tych drużyn elektryzowały kibiców w całym kraju. Lata świetności są już jednak za tymi klubami, co najlepiej obrazuje ich obecna dyspozycja. Legia jest jak na razie najgorszą drużyną wiosny. Szefostwo klubu z Łazienkowskiej pozostawia na razie na stanowisku szkoleniowca, Macieja Skorżę, ale wydaje się, że odejście młodego trenera będzie nieuniknione, jeśli w ekspresowym tempie nie będzie zdobywał punktów. Nieco mniejsza presja ciąży na Czesławie Michniewiczu, którego drużyna nie ma tak dużego potencjału jak Legia. W ostatnich dniach pod adresem trenera Widzewa pojawiło się sporo uwag. Zarzuca mu się, że łódzka drużyna kompletnie nie potrafi grać w ataku pozycyjnym. Widzewiacy znacznie lepiej prezentują się na własnym boisku, co oznacza, że mimo słabszej dyspozycji minimalnym faworytem będą jednak „Wojskowi”.
Bakero walczy o posadę
Drugim piątkowym meczem będzie spotkanie Zagłębia z Lechem. „Miedziowi” pod wodzą Jana Urbana zdołali wprawdzie zremisować na wyjeździe z Legią, ale po jednym punkcie gromadzili również w pojedynkach z Cracovią i Arką. Nie ulega wątpliwości, że w Lubinie tworzy się drużynę z myślą o przyszłości. Gra w niej sporo młodych, utalentowanych zawodników. Ciężko jednak powiedzieć, czy będą oni w stanie utrzymać Zagłębie w Ekstraklasie. Wprawdzie obecnie zespół ten ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, ale do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze kilka kolejek, w których lubinianie będą musieli udowodnić, że zasługują na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeśli chodzi o Lecha, to „Kolejorz” w tym sezonie z pewnością nie zachwyca. Drużyna gra w kratkę, co nie podoba się kibicom. W kuluarach mówi się, że po sezonie zespół opuści Bakero, a zastąpi go Maciej Skorża. Wszystko mogą jednak zmienić najbliższe tygodnie. Hiszpan ma bowiem szansę wprowadzić Lecha na ligowe podium oraz wygrać Puchar Polski. Droga do tego pierwszego osiągnięcia prowadzi jednak przez Lubin, gdzie „Kolejorz” wygrać po prostu musi.
„Jaga” wróciła do walki o tytuł (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
W sobotę stolica powinna być świadkiem kolejnego ciekawego meczu. Na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej zmierzą się bowiem Polonia Warszawa i Śląsk Wrocław. „Czarne Koszule” doznały sporego wzmocnienia w postaci trenera, Jacka Zielińskiego. Dzięki jego osobie do drużyny powrócił dobry nastrój. Pozytywne wibracje natychmiastowo przełożyły się na wyniki. Pod wodzą Zielińskiego Polonia wygrała wszystkie cztery mecze, zdobywając w nich dziesięć bramek, przy zaledwie jednej straconej. Taki bilans musi robić wrażenie, ale wydaje się, że nie przestraszy Oresta Lenczyka i jego podopiecznych. Śląsk jest jednym z objawień tej rundy. Doskonałe wyczucie i trenerskie oko nestora polskich trenerów sprawiły, iż wrocławianie są poważnymi kandydatami (podobnie jak Polonia) do gry w europejskich pucharach. Na wiosnę wygrali z takimi markami jak Wisła czy Legia oraz zremisowali na trudnym terenie w Poznaniu. Oba zespoły mają taką samą liczbę punktów, co zwiastuje nam niesamowite emocje. Wygrany zrobi bowiem zdecydowany krok w stronę Europy.
Sobotnie popołudnie w Bełchatowie
Koronie, która na wiosnę zdecydowanie opuściła loty, przyjdzie zmierzyć się w wyjazdowym meczu z PGE GKS Bełchatów. Kielczanie po bardzo dobrej jesieni wiosną nie grają już tak porywającej piłki, co przekłada się na wyniki. Podopieczni Marcina Sasala potrafią bowiem wygrać ze Śląskiem czy zremisować z Wisłą, po czym na własnym boisku przegrywają z Ruchem Chorzów. Podobnie można powiedzieć o drużynie gospodarzy, która w ligowej tabeli zajmuje miejsce tuż za Koroną. Przed rundą wiosenną wydawało się, że bełchatowianie przy odrobinie szczęścia będą w stanie powalczyć o europejskie puchary, ale wszystko zweryfikowały już pierwsze kolejki obecnej rundy. Stawką meczu będzie więc prawdopodobnie jedynie miejsce w środku tabeli.
Mobilizacja w Krakowie
Lechia zmierzy się z Arką w derbach Trójmiasta (fot. www.Jagiellonia.pl / Maciej Gilewski)
Ciekawie powinno być również w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Górnika Zabrze. „Biała Gwiazda” po ostatniej porażce ze Śląskiem Wrocław będzie zdeterminowana, by pokazać, że był to tylko wypadek przy pracy. Więcej błędów podopieczni Roberta Maaskanta popełnić po prostu nie mogą, ponieważ za ich plecami na potknięcie czeka już Jagiellonia. W sobotę czeka ich jednak ciężkie zadanie, ponieważ przyjdzie im zmierzyć się z Górnikiem Zabrze. Goście w tym sezonie prezentują się całkiem poprawnie, dzięki czemu do trzeciego miejsca tracą zaledwie trzy punkty. Wprawdzie w Zabrzu nie mówi się otwarcie o europejskich pucharach, ale możliwość pokazania się w Europie napędza piłkarzy do jeszcze lepszej gry. Zarówno Wisła, jak i Górnik mają o co walczyć. Możemy spodziewać się więc, że obie drużyny stworzą spektakl godzien czołówki ligowej tabeli.
Przez Bytom do mistrzostwa
Bytomska Polonia przeżywa trudny okres. W tej rundzie gracze tej drużyny tylko raz zaznali smaku zwycięstwa. Było to w pojedynku z Ruchem Chorzów, który wygrali 2:0. Gdyby jednak poszukać wcześniejszego zwycięstwa Polonii, to byłoby trzeba cofnąć się w czasie aż do 13 listopada, kiedy to bytomianie ograli Arkę. Obecnie podopieczni Roberta Góralczyka zajmują miejsce tuż nad strefą spadkową. Mają jednak tyle samo punktów co drużyna z Gdyni, przez co każde spotkanie jest dla nich meczem o wszystko. W pojedynku z Polonią z pewnością tanio skóry nie sprzeda walcząca o mistrzostwo Jagiellonia. Po meczu z Wisłą trener Probierz przyznał, że krakowianie mogą już cieszyć się z mistrzostwa, ale niespodziewanie białostocczanie powrócili do gry. Po słabszym początku rundy wydaje się, że teraz wszystko wraca do porządku i pomimo utraty Grosickiego wkrótce zobaczymy tą samą „Jagę”, która zachwycała nas jesienią. Bytom wcale nie musi być jednak łatwym przystankiem w walce o mistrzostwo. Jeśli jednak goście chcą nadal marzyć o tytule, to przeszkodę w postaci Polonii powinni pokonać bez problemów.
Kolejny mecz o wszystko Cracovii
Polonia, która pod wodzą Zielińskiego nie przegrała jeszcze meczu powalczy ze Śląskiem (fot. arka.gdynia.pl)
Niedzielne spotkania rozpoczną się od meczu w Chorzowie, gdzie Ruch zmierzy się z Cracovią. Waldemar Fornalik wykonał zimą całkiem dobrą robotę. Jego podopieczni wiosną przegrali bowiem tylko dwa spotkania. Szczególnie bolesna musiała być dla nich odniesiona na własnym boisku porażka z Polonią Bytom. Wszystko zrekompensowały jednak pewnie wygrane Wielkie Derby Śląska. Chorzowianie na własnym boisku wyglądają całkiem nieźle. Szczególnie dobrą formą imponują Piech i Jankowski, którzy stanowią o sile zespołu. Ruchu nie czeka jednak łatwe zadanie, ponieważ do Chorzowa przyjedzie walcząca o utrzymanie Cracovia. „Pasy” dobre mecze przeplatają słabymi, przez co nadal nie mogą uciec z ostatniej pozycji w tabeli. Najbliższe spotkanie będzie dla nich niesamowitą okazją, by zbliżyć się do wyprzedzających ich drużyn. Dobry wynik jest możliwy pod warunkiem, że do dobrej formy powróci Mateusz Klich, a Saidi Ntibazonkiza z większą precyzją będzie wykańczał akcje. Nie ulega jednak wątpliwości, że patrząc na to, co prezentują oba zespoły, zdecydowanie stabilniejszą formę prezentuje Ruch, który będzie faworytem tego meczu.
Derby Trójmiasta
Ligową kolejkę zakończy bardzo prestiżowy pojedynek Arki z Lechią. Derby Trójmiasta będą dla Arki świetną szansą do wydostania się ze strefy spadkowej. Po zwycięskim meczu z Cracovią wydawało się, że gdynianie są na dobrej drodze do pozostania w lidze. Niestety zostali szybko sprowadzeni na ziemię przez Polonię Warszawa. Z całą pewnością Arka nie jest faworytem tego pojedynku, ale jak wiadomo, derby rządzą się swoimi prawami. Gospodarze wspierani przez kilka tysięcy fanów z całą pewnością będą chcieli pokazać wyższość nad lokalnym rywalem. Lechia z kolei przystępuje do tego meczu, broniąc ligowego podium. Po ostatniej wygranej z Legią podopieczni Tomasza Kafarskiego odskoczyli goniącemu ich peletonowi na dwa punkty. Przewaga nie jest może oszałamiająca, ale daje lechistom komfort psychiczny. W Gdańsku czują, że europejskie puchary zbliżają się wielkimi krokami i wszyscy ludzie związani z klubem dołożą wszelkich starań, by tej szansy nie zmarnować. Jak widać, szykuje nam się ciekawe widowisko. Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie ono zdominowane przez ostrą walkę w środku pola, jak to często ma miejsce w meczach derbowych.
O tym, że Ekstraklasa potrafi być nieprzewidywalna, przekonaliśmy się chociażby w poprzedniej kolejce. Koronowana już przez wielu Wisła Kraków została pokonana przez Śląsk Wrocław. Dzięki temu po zwycięstwie nad Górnikiem do walki o tytuł wróciła Jagiellonia. Ciekawie jest również w dole tabeli. Czy 24. kolejka również nas czymś zaskoczy?
Czas na dawny hit
W poprzedniej kolejce Wisła została ograna przez Śląsk. Czy był to tylko chwilowy spadek formy? (fot. fot. Filip Susmanek/ igol.pl)
W Warszawie kolejkę zainaugurują Legia i Widzew. Niegdyś pojedynki tych drużyn elektryzowały kibiców w całym kraju. Lata świetności są już jednak za tymi klubami, co najlepiej obrazuje ich obecna dyspozycja. Legia jest jak na razie najgorszą drużyną wiosny. Szefostwo klubu z Łazienkowskiej pozostawia na razie na stanowisku szkoleniowca, Macieja Skorżę, ale wydaje się, że odejście młodego trenera będzie nieuniknione, jeśli w ekspresowym tempie nie będzie zdobywał punktów. Nieco mniejsza presja ciąży na Czesławie Michniewiczu, którego drużyna nie ma tak dużego potencjału jak Legia. W ostatnich dniach pod adresem trenera Widzewa pojawiło się sporo uwag. Zarzuca mu się, że łódzka drużyna kompletnie nie potrafi grać w ataku pozycyjnym. Widzewiacy znacznie lepiej prezentują się na własnym boisku, co oznacza, że mimo słabszej dyspozycji minimalnym faworytem będą jednak „Wojskowi”.
Bakero walczy o posadę
Drugim piątkowym meczem będzie spotkanie Zagłębia z Lechem. „Miedziowi” pod wodzą Jana Urbana zdołali wprawdzie zremisować na wyjeździe z Legią, ale po jednym punkcie gromadzili również w pojedynkach z Cracovią i Arką. Nie ulega wątpliwości, że w Lubinie tworzy się drużynę z myślą o przyszłości. Gra w niej sporo młodych, utalentowanych zawodników. Ciężko jednak powiedzieć, czy będą oni w stanie utrzymać Zagłębie w Ekstraklasie. Wprawdzie obecnie zespół ten ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, ale do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze kilka kolejek, w których lubinianie będą musieli udowodnić, że zasługują na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeśli chodzi o Lecha, to „Kolejorz” w tym sezonie z pewnością nie zachwyca. Drużyna gra w kratkę, co nie podoba się kibicom. W kuluarach mówi się, że po sezonie zespół opuści Bakero, a zastąpi go Maciej Skorża. Wszystko mogą jednak zmienić najbliższe tygodnie. Hiszpan ma bowiem szansę wprowadzić Lecha na ligowe podium oraz wygrać Puchar Polski. Droga do tego pierwszego osiągnięcia prowadzi jednak przez Lubin, gdzie „Kolejorz” wygrać po prostu musi.
Zagrają o puchary
„Jaga” wróciła do walki o tytuł (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
W sobotę stolica powinna być świadkiem kolejnego ciekawego meczu. Na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej zmierzą się bowiem Polonia Warszawa i Śląsk Wrocław. „Czarne Koszule” doznały sporego wzmocnienia w postaci trenera, Jacka Zielińskiego. Dzięki jego osobie do drużyny powrócił dobry nastrój. Pozytywne wibracje natychmiastowo przełożyły się na wyniki. Pod wodzą Zielińskiego Polonia wygrała wszystkie cztery mecze, zdobywając w nich dziesięć bramek, przy zaledwie jednej straconej. Taki bilans musi robić wrażenie, ale wydaje się, że nie przestraszy Oresta Lenczyka i jego podopiecznych. Śląsk jest jednym z objawień tej rundy. Doskonałe wyczucie i trenerskie oko nestora polskich trenerów sprawiły, iż wrocławianie są poważnymi kandydatami (podobnie jak Polonia) do gry w europejskich pucharach. Na wiosnę wygrali z takimi markami jak Wisła czy Legia oraz zremisowali na trudnym terenie w Poznaniu. Oba zespoły mają taką samą liczbę punktów, co zwiastuje nam niesamowite emocje. Wygrany zrobi bowiem zdecydowany krok w stronę Europy.
Sobotnie popołudnie w Bełchatowie
Koronie, która na wiosnę zdecydowanie opuściła loty, przyjdzie zmierzyć się w wyjazdowym meczu z PGE GKS Bełchatów. Kielczanie po bardzo dobrej jesieni wiosną nie grają już tak porywającej piłki, co przekłada się na wyniki. Podopieczni Marcina Sasala potrafią bowiem wygrać ze Śląskiem czy zremisować z Wisłą, po czym na własnym boisku przegrywają z Ruchem Chorzów. Podobnie można powiedzieć o drużynie gospodarzy, która w ligowej tabeli zajmuje miejsce tuż za Koroną. Przed rundą wiosenną wydawało się, że bełchatowianie przy odrobinie szczęścia będą w stanie powalczyć o europejskie puchary, ale wszystko zweryfikowały już pierwsze kolejki obecnej rundy. Stawką meczu będzie więc prawdopodobnie jedynie miejsce w środku tabeli.
Mobilizacja w Krakowie
Lechia zmierzy się z Arką w derbach Trójmiasta (fot. www.Jagiellonia.pl / Maciej Gilewski)
Ciekawie powinno być również w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Górnika Zabrze. „Biała Gwiazda” po ostatniej porażce ze Śląskiem Wrocław będzie zdeterminowana, by pokazać, że był to tylko wypadek przy pracy. Więcej błędów podopieczni Roberta Maaskanta popełnić po prostu nie mogą, ponieważ za ich plecami na potknięcie czeka już Jagiellonia. W sobotę czeka ich jednak ciężkie zadanie, ponieważ przyjdzie im zmierzyć się z Górnikiem Zabrze. Goście w tym sezonie prezentują się całkiem poprawnie, dzięki czemu do trzeciego miejsca tracą zaledwie trzy punkty. Wprawdzie w Zabrzu nie mówi się otwarcie o europejskich pucharach, ale możliwość pokazania się w Europie napędza piłkarzy do jeszcze lepszej gry. Zarówno Wisła, jak i Górnik mają o co walczyć. Możemy spodziewać się więc, że obie drużyny stworzą spektakl godzien czołówki ligowej tabeli.
Przez Bytom do mistrzostwa
Bytomska Polonia przeżywa trudny okres. W tej rundzie gracze tej drużyny tylko raz zaznali smaku zwycięstwa. Było to w pojedynku z Ruchem Chorzów, który wygrali 2:0. Gdyby jednak poszukać wcześniejszego zwycięstwa Polonii, to byłoby trzeba cofnąć się w czasie aż do 13 listopada, kiedy to bytomianie ograli Arkę. Obecnie podopieczni Roberta Góralczyka zajmują miejsce tuż nad strefą spadkową. Mają jednak tyle samo punktów co drużyna z Gdyni, przez co każde spotkanie jest dla nich meczem o wszystko. W pojedynku z Polonią z pewnością tanio skóry nie sprzeda walcząca o mistrzostwo Jagiellonia. Po meczu z Wisłą trener Probierz przyznał, że krakowianie mogą już cieszyć się z mistrzostwa, ale niespodziewanie białostocczanie powrócili do gry. Po słabszym początku rundy wydaje się, że teraz wszystko wraca do porządku i pomimo utraty Grosickiego wkrótce zobaczymy tą samą „Jagę”, która zachwycała nas jesienią. Bytom wcale nie musi być jednak łatwym przystankiem w walce o mistrzostwo. Jeśli jednak goście chcą nadal marzyć o tytule, to przeszkodę w postaci Polonii powinni pokonać bez problemów.
Kolejny mecz o wszystko Cracovii
Polonia, która pod wodzą Zielińskiego nie przegrała jeszcze meczu powalczy ze Śląskiem (fot. arka.gdynia.pl)
Niedzielne spotkania rozpoczną się od meczu w Chorzowie, gdzie Ruch zmierzy się z Cracovią. Waldemar Fornalik wykonał zimą całkiem dobrą robotę. Jego podopieczni wiosną przegrali bowiem tylko dwa spotkania. Szczególnie bolesna musiała być dla nich odniesiona na własnym boisku porażka z Polonią Bytom. Wszystko zrekompensowały jednak pewnie wygrane Wielkie Derby Śląska. Chorzowianie na własnym boisku wyglądają całkiem nieźle. Szczególnie dobrą formą imponują Piech i Jankowski, którzy stanowią o sile zespołu. Ruchu nie czeka jednak łatwe zadanie, ponieważ do Chorzowa przyjedzie walcząca o utrzymanie Cracovia. „Pasy” dobre mecze przeplatają słabymi, przez co nadal nie mogą uciec z ostatniej pozycji w tabeli. Najbliższe spotkanie będzie dla nich niesamowitą okazją, by zbliżyć się do wyprzedzających ich drużyn. Dobry wynik jest możliwy pod warunkiem, że do dobrej formy powróci Mateusz Klich, a Saidi Ntibazonkiza z większą precyzją będzie wykańczał akcje. Nie ulega jednak wątpliwości, że patrząc na to, co prezentują oba zespoły, zdecydowanie stabilniejszą formę prezentuje Ruch, który będzie faworytem tego meczu.
Derby Trójmiasta
Ligową kolejkę zakończy bardzo prestiżowy pojedynek Arki z Lechią. Derby Trójmiasta będą dla Arki świetną szansą do wydostania się ze strefy spadkowej. Po zwycięskim meczu z Cracovią wydawało się, że gdynianie są na dobrej drodze do pozostania w lidze. Niestety zostali szybko sprowadzeni na ziemię przez Polonię Warszawa. Z całą pewnością Arka nie jest faworytem tego pojedynku, ale jak wiadomo, derby rządzą się swoimi prawami. Gospodarze wspierani przez kilka tysięcy fanów z całą pewnością będą chcieli pokazać wyższość nad lokalnym rywalem. Lechia z kolei przystępuje do tego meczu, broniąc ligowego podium. Po ostatniej wygranej z Legią podopieczni Tomasza Kafarskiego odskoczyli goniącemu ich peletonowi na dwa punkty. Przewaga nie jest może oszałamiająca, ale daje lechistom komfort psychiczny. W Gdańsku czują, że europejskie puchary zbliżają się wielkimi krokami i wszyscy ludzie związani z klubem dołożą wszelkich starań, by tej szansy nie zmarnować. Jak widać, szykuje nam się ciekawe widowisko. Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie ono zdominowane przez ostrą walkę w środku pola, jak to często ma miejsce w meczach derbowych.