Zasadnicza faza eliminacji do przyszłorocznego turnieju rozgrywanego we Francji dobiegła końca. Przed nami losowanie baraży, w których wszystko może się zdarzyć. Tego typu spotkania wiele razy pokazywały, że mogą być pełne niespodzianek, kontrowersji, a przede wszystkim emocji. Jest to również świetna okazja dla zawodników, by udowodnić swą pozycję w drużynie narodowej.
No Ibra, no party
W reprezentacji Trzech Koron człowiekiem dającym nadzieję na awans jest oczywiście Zlatan Ibrahimović. O tym, że jest on niekwestionowanym liderem szwedzkiej reprezentacji, każdy doskonale wie. Swą pozycję potwierdził ośmioma bramkami w ośmiu meczach w fazie grupowej eliminacji. Gwiazdor Paris Saint Germain dla drużyny narodowej nic jeszcze nie ugrał, a oglądanie kolejny raz imprezy – a raczej nieoglądanie w jego przypadku – to strata nie tylko dla Szwedów, ale również dla wszystkich kibiców na całym świecie. Biorąc pod uwagę fakt, że Ibra ma już 34 lata na karku, może to być jego ostatni lub – w najlepszym wypadku – przedostatnia okazja do występu na wielkiej imprezie w narodowych barwach.

Bramki Zlatana pozwoliły Szwedom wygrać na wyjeździe z Mołdawią i u siebie z Czarnogórą oraz zremisować na trudnym terenie w Podgoricy z Czarnogórą i Austrią we Wiedniu. Kapitan reprezentacji Szwecji dołożył również po bramce w wygranych 2 : 0 meczach z Lichtensteinem i Mołdawią. Jeśli dołożymy do tego asystę w zremisowanym inauguracyjnym spotkaniu z Austrią, wychodzi, że Ibra miał udział przy dziewięciu z piętnastu zdobytych bramek przez swą reprezentację. O tym, jak zmobilizowany może być Ibrahomović, pokazały baraże rozegrane dwa lata temu o awans do mistrzostw świata w Brazylii, gdy przegrał pojedynek z Cristiano Ronaldo i to ostatecznie drużyna Portugalczyka pojechała do Ameryki Południowej.
Słoweński weteran z Japonii
Gdy do reprezentacji Polski kilka razy przymierzano zawodników grających w egzotycznych ligach, pukano się w głowę, argumentując, że gra na poziomie reprezentacyjnym wymaga ogrania w nieco lepszych ligach. Milivoje Novaković, reprezentant Słowenii, tej teorii zaprzecza. Historia tego zawodnika w ogóle jest bardzo dziwna. W reprezentacji narodowej debiutował dopiero w wieku 26 lat. Dziś, mając 35 lat na karku, sprawił, że Słoweńcy napsuli sporo krwi, tocząc wyrównane mecze z Anglią oraz urwali punkty Szwajcarom.
Słoweńcy w barażach raczej nie będą faworytem dwumeczu. Dlaczego zatem, skoro mają w bramce Samira Handanovicia i Jana Oblaka, ich gwiazdą ma być napastnik występujący w lidze japońskiej? Otóż Novaković nie zawodzi w najważniejszych meczach. Trzy z sześciu bramek, które zdobył w eliminacjach, ustrzelił w meczach z Anglikami (1) i Szwajcarią (2).












