Krzysztof Piątek wraca do reprezentacji Polski z lekkim przytupem!


Napastnik Herthy Berlin zaliczył wczoraj pierwsze od marca spotkanie w biało-czerwonych barwach, dodatkowo zwieńczając je bramką

10 października 2021 Krzysztof Piątek wraca do reprezentacji Polski z lekkim przytupem!
Jacek Pietrasik

Krzysztof Piątek do niedawna zmagał się z bardzo poważną kontuzją. Na całe szczęście pod koniec września nasz snajper wrócił do gry. Dzięki temu mógł wystąpić we wczorajszym starciu reprezentacji Polski z San Marino, a nawet zainkasować w nim jedno trafienie.


Udostępnij na Udostępnij na

Gol zdobyty przez wychowanka Lechii Dzierżoniów był jego pierwszym w narodowych barwach od 25 marca bieżącego roku. 198 dni tyle dokładnie czekał na swoją bramkę z orzełkiem na piersi Krzysztof Piątek. Niefortunna passa 26-letniego gracza została przełamana w ostatnich minutach konfrontacji z ostatnią drużyną rankingu FIFA.

Krzysztof Piątek miał ogromnego pecha

Trudno nazwać to inaczej. W końcu każdy zawodnik marzy o występie w drużynie narodowej podczas wielkiego turnieju, a takim właśnie było Euro 2020, na którym zabrakło „Piony”. Wszystko przez uraz, jakiego nabawił się w jednym z majowych meczów Bundesligi.

Złamana kostka – taką diagnozę usłyszał kilka dni po meczu 31. kolejki niemieckiej ekstraklasy, w którym przeciwnikiem „Die Alte Dame” było ostatnie w tabeli FC Schalke 04.

– Informacja lekarzy zmiażdżyła mnie. Mógłbym powiedzieć, że łezka w oku się zakręciła, ale tych łez było morze… Ciężko… Serce bolało bardziej niż noga… Pierwszy dzień po badaniach i diagnozie bez słowa przesady był najgorszym w moim życiu – mówił dla „Przeglądu Sportowego” w maju Krzysztof Piątek.

– Dotarło do mnie, że przepadły mistrzostwa Europy, o których od dwóch lat marzyłem. Liczyłem, że znajdę się w ostatecznej kadrze i wisienką na torcie będzie udział w dużym turnieju – dodał napastnik.

I nie było w tym nic dziwnego. Jak napisaliśmy wyżej, kontuzja przed tak ważnymi rozgrywkami potrafi zaboleć najmocniej, szczególnie w momencie, kiedy miejsce w wąskiej kadrze reprezentacji jest niemalże pewne…

Optymizm przede wszystkim

Krzysztof Piątek zachowywał go, ale ze sporą powściągliwością, lecz o tym powiemy później. Natomiast nie da się ukryć, że wykazał się niezwykle silnym charakterem. Można było zauważyć to już w wypowiedziach z zeszłego miesiąca.

– Nigdy nie miałem jakichś bojaźni w momencie powrotu po kontuzji, zawsze dawałem z siebie 100%. Wiadomo, wcześniej nie miałem za sobą tak poważnego urazu. Zobaczymy, jak zareaguje na to moja psychika, ale z tego, co można wywnioskować, po tym, w jaki sposób pokonywałem wszystkie szczeble treningowe, wydaje mi się, że będzie dobrze – opowiadał Krzysztof Piątek we wrześniowym wydaniu programu FootTruck.

No i 26-latek się nie pomylił. Już w drugim występie po kontuzji wpisał się na listę strzelców. Ofiarą popularnego w naszym kraju strzelca był tym razem SC Freiburg. Jednak mimo bramki polskiego „Il Pistolero” Hertha przegrała swoje spotkanie 1:2.

Wszystko zaczęło układać się po myśli

Po dobrych 45 minutach Piątka z obecnie czwartą siłą ligi niemieckiej nastał czas na powrót do reprezentacji. Tam wszyscy czekali z otwartymi ramionami. Dodatkowo Krzysztof udzielił na kanale „Łączy nas piłka” bardzo pozytywnej wypowiedzi, w której opisał swój obecny stan zdrowia.

Opowiadał jednocześnie o wcześniej wymienionych przez nas lękach, jakie towarzyszyły mu przed postawieniem pierwszych kroków na murawie po rehabilitacji.

Dobrze się czuję. Ciężko przepracowałem cały okres, kiedy leczyłem kontuzję. To jest fajne, że gdy powróciłem na boisko do drużyny Herthy, z którą normalnie trenuję już około miesiąca, to nie czuję różnicy, abym jakoś odstawał fizycznie czy też piłkarsko. Cieszę się z tego, ponieważ bardzo się obawiałem powrotu na boisko.

Była to moja pierwsza poważna kontuzja, stąd pojawiły się myśli, że będę musiał długo nadrabiać swoje zaległości wydolnościowe czy też z piłką przy nodze. Jednak czuję się okej i to jest dla mnie najważniejsze – skwitował napastnik. 

Krzysztof Piątek znowu mógł cieszyć się z gola!

Dokładnie. Jak już wspominaliśmy na samym początku naszego artykułu, Krzysztof Piątek ponownie wykonał swoją ikoniczną cieszynkę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Bohater dzisiejszego tekstu zdobył po asyście Kacpra Kozłowskiego pierwszą bramkę dla reprezentacji Polski od pamiętnego starcia z Węgrami.

– „Piona” od razu po tym, jak zameldował się na boisku, mógł strzelić bramkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Zawsze potrafi odnaleźć się w polu karnym. Ma zabójczy instynkt – mówił Paulo Sousa na konferencji prasowej po meczu z San Marino.

Nawiązując jednak do samego tytułu – dlaczego powrót snajpera nie był aż tak okazały? Ponieważ przeciwnikiem było jedynie San Marino, czyli najgorzej sytuowana ekipa na poziomie reprezentacyjnym. Owszem, powinniśmy cieszyć się z tego, że Krzysztof strzelił gola po powrocie do kadry, aczkolwiek lepiej, aby cała euforia była dość stonowana.

O wiele poważniejszym sprawdzianem nie tylko dla Krzysztofa Piątka, lecz także dla całej drużyny naszych ulubieńców będzie starcie z Albanią. Rozegrane ono zostanie w nadchodzący wtorek, a jego gospodarzem będą „Czerwono-czarni”. Tę konfrontację będziemy mogli obejrzeć na m.in. na antenie TVP 1.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze