Krzysztof Piątek po słabym wejściu w sezon 2019/20 Serie A, w ostatniej kolejce w końcu przełamał swoją niemoc strzelecką i po raz pierwszy w tym sezonie trafił do siatki rywala. Dziś, przed derbami Mediolanu stawiamy pytanie: czy to początek dobrej passy strzeleckiej czy też chwilowy uśmiech od losu?Polski goleador do sezonu przystąpił z nowym numerem na plecach. Piątek odważnie sięgnął po koszulkę z numerem „9”, gdy ta tylko została zwolniona. Wielu komentatorów i kibiców, którzy interesują się Serie A wiązało indolencję strzelecką Piątka właśnie z nowym numerem. Jak wiemy, od kilku lat w zespole AC Milan mówi się o tzw. „klątwie numeru 9”. W ostatnich sezonach napastnicy z „dziewiątką” na plecach okazywali się niewypałami i szybko opuszczali San Siro.
Uspokajanie nastrojów
Polski napastnik po słabym początku sezonu na pytanie czy i on stał się ofiarą „klątwy” śmiał się tylko, twierdząc, że w jego opinii nic takiego nie istnieje. Przyznawał także, że wziął odważnie i bez skrupułów nowy numer, gdyż z „9” powinien grać podstawowy napastnik i najlepszy strzelec drużyny.
Na pytania o brak goli i słabszą dyspozycję odpowiadał, że zawodnicy Milanu mieli ciężki okres przygotowawczy pod wodzą nowego trenera- Marco Giampaolo. W rozmowie z Łukaszem Wiśniowskim i Kubą Polkowskim podkreślał także, że jego nieskuteczność w Serie A ( na tamtą chwilę) obejmowała jedynie trzy spotkania plus te w okresie przygotowawczym z zespołami, które były w końcowych etapach przygotowań do sezonu. Patrząc jednak na jego grę w reprezentacji Polski można było odnieść wrażenie, że to może być poważniejszy kryzys.
A może jednak klątwa?
„Il Pistolero” na ostatnim zgrupowaniu wyrównał do reszty zespołu i zaprezentował się po prostu katastrofalnie. W meczu ze Słowenią rozegrał 76 minut nie oddając przy tym ANI JEDNEGO strzału na bramkę Słoweńców. Po tak słabym występie napastnika Milanu, Jerzy Brzęczek postanowił posadzić na ławce rezerwowych w spotkaniu z Austrią.











