W 9. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Widzew przegrał na swoim stadionie z Ruchem 0:1. Fatalny w skutkach błąd golkipera gospodarzy zadecydował o porażce podopiecznych Radosława Mroczkowskiego.
Zarówno Widzew, jak i Ruch nie najlepiej rozpoczęły nowy sezon w ekstraklasie. Gospodarze na zwycięstwo w lidze czekają już od 3 sierpnia. O tym, że bardzo zależało im na wygranej, mogły świadczyć chociażby zmiany przeprowadzone przez trenera Mroczkowskiego. Dwóch napastników (Eduards Visnakovs i Melunović) miało okazać się katami Ruchu.

Widzew był bliski otworzenia wyniku tego meczu już w 10. minucie gry. Eduards Visnakovs po świetnym podaniu od Kaczmarka bardzo groźnie uderzał na bramkę Ruchu, ale po interwencji Buchalika piłka nie wpadła do siatki. Goście mogli jednak mówić o dużym szczęściu przy tej akcji. Gospodarze bardzo odważnie zaczęli grać w ataku od początku spotkania, co dawało efekty w postaci wielu sytuacji pod bramką rywala.
Ruch nie atakował z taką częstotliwością jak gospodarze. Najgroźniejszą sytuację goście stworzyli sobie w 38. minucie gry. Rzutu wolnego tuż przy szesnastym metrze nie wykorzystał jednak Starzyński. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i w Łodzi mieliśmy bezbramkowy remis.
Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla ekipy z Łodzi. W 50. minucie gry po niefortunnej interwencji Buchalika podopieczni Mroczkowskiego wywalczyli sobie rzut pośredni. Golkiper gości zrehabilitował się jednak w stu procentach i wybił futbolówkę. Kilka sekund później kolejną znakomitą okazję mieli gospodarze, ale Buchalik po raz kolejny wykazał się bezbłędną obroną, broniąc strzał Okachiego, a później dobitkę Melunovicia.
Goście chociaż częściej musieli się bronić, to również stwarzali sobie swoje sytuacje. W 59. minucie bliski pokonania Krakowiaka był Janoszka. Po wrzutce z rożnego i uderzeniu głową piłka minimalnie minęła prawy słupek. Kilka sekund później w ataku byli już jednak gospodarze. Przepiękną indywidualną akcją popisał się Batrović, ale Buchalik znakomicie interweniował. Ruch jedną z najlepszych okazji stworzył sobie w 65. minucie gry. W sytuacji sam na sam Kwiatkowski nie zdołał jednak pokonać golkipera Widzewa i w Łodzi nadal mieliśmy remis.
Pod koniec spotkania gra bardziej się wyrównała. Losy meczu rozstrzygnęły się na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem. W 81. minucie po fatalnym wybiciu Krakowiaka Kwiatkowski ruszył pod bramkę Widzewa. Napastnik nie zdołał jednak oddać strzału, ponieważ został sfaulowany przez Lafrance’a, który za to zagranie musiał opuścić boisko. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a piłkę do siatki Krakowiaka wpakował Starzyński.











