O roli kibiców, nowych przepisach, zmianie w podejściu polskiej policji i o legalności pirotechniki rozmawiali uczestnicy debaty „Kibicowanie jako uniwersalny język”. Patronem medialnym tej akcji jest portal iGol.pl.
Debata w krakowskim klubie Pauza otworzyła projekt o tej samej nazwie. W dwóch panelach dyskusyjnych głos zabierali kolejno przedstawiciele krakowskiego samorządu, policji i mediów. Po nich do rozmowy zasiedli specjaliści zajmujący się kibicowaniem: socjologowie Radosław Kossakowski i Tomasz Sahaj oraz Jakub Kurowski z wrocławskiego projektu „Kibice Razem” i Adam Gliksman – wiceprezes Nowego Hutnika 2010.
Kibic to nie kibol, chyba że w Poznaniu

Definicja kibicowania jest bardzo różna, zależnie od punktu widzenia. Dlatego też o kibicach bardzo dobrze wypowiadali się radny Dariusz Olszówka i doradca prezydenta Krakowa Barbara Janik – ich współpraca z fanami piłkarskimi przynosi wymierne efekty. Zupełnie inaczej fanów postrzega Mariusz Potaczek, który odpowiada za szkolenie policyjnych spottersów. Jak sam przyznał, miał z racji zawodu kontakt głównie z „ciemną stroną księżyca” – chuligańskimi ekscesami.
Tu jednak w obronie kibiców stanął redaktor Michał Białoński, szef sportu w portalu Interia.pl. – Jeśli ktoś na stadionie zachowuje się jak kibic, ale dwie godziny później poza stadionem atakuje innych ludzi, to nie powinno się tego wiązać z kibicowaniem – argumentował. Według niego niektóre polskie media w wielu przypadkach doszukują się powiązań przemocy z kibicami, nie dbając o zasadę rzetelności dziennikarskiej.
Właśnie dlatego Białoński w tekstach publicystycznych nie opowiadał się po stronie władz Legii, gdy trwał jeszcze konflikt. W tym samym czasie niektórzy dziennikarze protestujących kibiców określali mianem kiboli, którzy na nowy stadion w Warszawie wstępu mieć nie mogą. – Ale ci ludzie okazali się potrzebni. Nagle po zakończeniu konfliktu mamy znów modę na Legię i wspaniałą atmosferę. Drużyna przegrywa 0:2 z Bełchatowem, a na trybunach panuje wspaniała atmosfera – komentował pozytywne rozstrzygnięcie kilkuletniego konfliktu w Legii.
Sprawę kiboli poruszył również dr Tomasz Sahaj, przypominając, że to określenie nie w całej Polsce ma negatywny wydźwięk. W Wielkopolsce tak określa się kibica rdzennego – oddanego i wiernego.
Granica wpływu fanów piłkarskich
To pytanie kontrowersyjne, bo wpływ fanów na klub bywa zgubny. – W Mediolanie doszło do tego, że klub po zawarciu porozumienia z kibicami musiał płacić coraz więcej za spokój na trybunach. Najpierw darmowe bilety, potem samochody, w końcu telefony w trakcie meczu, że jeśli klub nie przeleje natychmiast pieniędzy, kibice odpalą race i sprowadzą na zespół karę – wymieniał Adam Gliksman, który regularnie pojawia się na mediolańskim San Siro.












