Krzysztof Kotorowski żałował, że po bezbramkowym remisie z Widzewem Łódź Lech Poznań spadł z podium, ale jednocześnie cieszył się, że jego drużyna będzie grać w europejskich pucharach. Bramkarz „Kolejorza” pokusił się o krótkie podsumowanie zakończonego dziś sezonu 2011/2012.
Nie można zdobyć mistrzostwa bez strzelania bramek…
Z tego wynika, że nie można. Myślę, że i tak strzeliliśmy najwięcej bramek w ekstraklasie, jesteśmy w pierwszej trójce pod tym względem w lidze, gole zdobywamy – więc nie do końca się z tym zgodzę. Dzisiaj się nie udało, ale myślę, że druga połowa była zdecydowanie dla nas. Stworzyliśmy dwie, trzy akcje, po których mogła paść bramka, ale nie padła. Raz ładnie obronił Maciek, duże brawa. Szkoda, bo spadliśmy z podium.
Ale ogólnie jesteście zadowoleni z tego sezonu? Mógłby się Pan pokusić o krótkie podsumowanie?

To był zwariowany czas. Była huśtawka nastrojów. Przed sezonem bezwzględnie zakładaliśmy pierwszą trójkę, w jego trakcie były już różne wersje. Cały czas wiedzieliśmy, że jest to możliwe do osiągnięcia. W pewnym momencie było naprawdę nie za ciekawie, ale wyszliśmy z tego. Co więcej powiedzieć? Dobrze, że są europejskie puchary w Poznaniu, bardzo się z tego cieszymy.
Dzisiejszy bezbramkowy remis to, Pana zdaniem, sprawiedliwy wynik?
Szczerze i obiektywnie – myślę, że mecz przebiegał odrobinę na naszą korzyść. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia w końcówce, to padłaby bramka. Raz piłka poszła obok słupka, wcześniej Maciek obronił. Uważam, że mecz na remis, ale ze wskazaniem na nas.











