Do mrożących krew z żyłach scen doszło w ostatnim spotkaniu pomiędzy jedenastkami Chievo Verona oraz AS Roma. Federico Mattiello doznał wyjątkowo drastycznej kontuzji.

Piłka nożna to sport kontaktowy. A co za tym idzie, zawodnik mający bezpośredni kontakt z przeciwnikiem narażony jest na szereg czynników negatywnie wpływających na jego stan zdrowia. To czego, nie da się uniknąć aktywnie uczestnicząc w życiu drużynowym, to kontuzje. Spędzając sen z powiek trenerom, są niejednokrotnie zatrzymaniem, a w niektórych przypadkach przyczyną zakończenia kariery dobrze rokującego piłkarza. Kiedy ostatnio kibice spod znaku biało-czerwonej flagi dowidzieli się o możliwej absencji Arkadiusza Milika w meczu reprezentacyjnym, padł na nich blady strach. Motor napędowy Ajaxu Amsterdam, będący obecnie nadzieją polskiej piłki, doznał wprawdzie niegroźnego urazu, jednak liczba komentarzy w mediach wskazywała na wysoki poziom emocji. Okazało się, że napastnik zagra w meczu, ale do momentu oficjalnego komunikatu kibice „żyli sprawą”. Charakterystyka tego urazu ma stosunkowo niegroźny charakter. Pamiętamy jednak wszyscy koszmar z meczu Anderlecht Bruksela-Standard Liege, kiedy to Marcin Wasilewski, bezpardonowo atakowany przez rywala, uległ groźnemu urazowi. Na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby piłkarz już nigdy nie miał powrócić do pełnej sprawności. O grze w piłkę nie wspominając. Dzięki długotrwałej rehabilitacji, dobrej opiece i silnej woli Wasilewskiego, stało się inaczej. Jednak ten przypadek doskonale obrazuje to, na co narażeni są grający na co dzień piłkarze. Przykładów takich niebezpiecznych zdarzeń mieliśmy w historii futbolu więcej; byli: David Busst, Edwardo da Silva czy Petr Cech. Niektórzy spośród nich nigdy już nie wrócili na zieleń murawy. Każdorazowo kiedy piłkarskie środowisko pełni rolę świadka takich wydarzeń, pojawia się dyskusja na temat bezpieczeństwa zawodników rozgrywających spotkanie. Mimo jednak surowych kar dla graczy prokurujących niebezpieczeństwo na boisku oraz analizy każdego z przypadków te wciąż zdarzają się na stadionowej płycie.
Niechlubne statystyki groźnych kontuzji zwiększył mecz pomiędzy AS Romą a Chievo Verona w ramach ostatniej kolejki Serie A. Dziewiętnastoletni Federico Mattiello po starciu z Radją Nainggolanem doznał makabrycznie wyglądającego złamania. Noga piłkarza wygięła się w nienaturalny sposób, a on sam nie był w stanie o własnych siłach opuścić boiska.
– W pierwszej chwili domagałem się rzutu wolnego na naszą korzyść, jednak kiedy spojrzałem na ławkę Chievo, uświadomiłem sobie, co się wydarzyło. Atak Mattiello był tak samo groźny jak mój, a jego noga zablokowała się pomiędzy moimi. To koszmar, zwłaszcza że Federico jest tak młodym piłkarzem – tak komentuje zajście Nainggolan.











