W pierwszym sobotnim meczu 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Korona Kielce na własnym boisku pokonała Ruch Chorzów 2:1. Kielczanie pokazali dobrą i skuteczną grę i zasłużenie zdobyli komplet punktów w tym spotkaniu.
W podstawowym składzie chorzowian miał wyjść Maciej Jankowski – niestety, na rozgrzewce nabawił się kontuzji i musiał go zastąpić Kuświk. To nie był jedyny problem trenera Zielińskiego. Już na samym początku spotkania w Kielcach kontuzji doznał Zieńczuk i nie mógł kontynuować gry. W jego miejsce wszedł Sultes. W pierwszym kwadransie więcej z gry mieli gospodarze. W 5. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Korzym, ale najlepszy strzelec Korony przegrał pojedynek z Peskoviciem.

Po 20 minutach gry inicjatywę przejęli chorzowianie i to oni prowadzili grę. W 25. minucie Panka znalazł się zupełnie niepilnowany w polu karnym, ale jego strzał głową był niecelny. Kilka minut później kolejną dobrą sytuację miał Ruch, ale Sultes z bliskiej odległości posłał piłkę nad bramką. Co nie udało się gościom, w 31. minucie udało się koroniarzom. Korzym po raz drugi w tym spotkaniu znalazł się w czystej sytuacji, jednak tym razem zdołał pokonać Peskovicia.
Chorzowianie za sprawą Baszczyńskiego mogli wyrównać, ale będący w dobrej sytuacji stoper Ruchu przeniósł piłkę nad bramką Małkowskiego. To była naprawdę dobra sytuacja gości. W końcowych minutach pierwszej połowy mecz się zaostrzył, czego wynikiem były dwie żółte kartki w ciągu 60 sekund. Za zbyt ostrą grę ukarani zostali Kuświk i Janota.
Na drugą część tego spotkania na boisko nie wszedł już Jamróz, a zastąpił go Stąporski. Korona dążyła do strzelenia drugiej bramki, co udało się jej już w 55. minucie. Przebojową akcją w pole karne wdarł się Foszmańczyk, a sędzia Jakubik po konsultacji z bocznym zadecydował, że Malinowski faulował gracza gospodarzy. Do rzutu karnego podszedł Golański i pewnym strzałem pokonał Peskovicia.
Kiedy wydawał się, że goście za moment wpakują trzecią bramkę, to podopieczni Jacka Zielińskiego zdobyli kontaktowego gola. Sultes idealnie zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Starzyńskiego, a ten spokojnym strzałem zdobył swoją premierową bramkę w ekstraklasie. Po trafieniu dla Ruchu spotkanie się wyrównało – gospodarze cofnęli się lekko do defensywny i starali się kontrować przebieg gry. Chorzowianie natomiast chcieli za wszelką ceną wyrównać, ale przejście obrony Korony nie było wcale łatwe.’
W 87. minucie po rzucie rożnym Panka miał idealną szansę na gola, ale przeszkodził mu Stąporski i zapobiegł stracie bramki. Do końca meczu goście usilnie atakowali, ale nic to nie dało. Korona mądrze się broniła i nie pozwoliła na odebranie sobie zwycięstwa w tym meczu.











