Polonia Warszawa zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1. Mecz jednak był bardzo kontrowersyjny, gdyż w ostatniej minucie zabrzanie wyrównali po golu Nakolumy, który przy akcji bramkowej pomógł sobie ręką.

Mecz Polonii z Górnikiem zapowiadał się niezwykle ekscytująco. Po pierwsze, obie drużyny ostatnio grają, delikatnie mówiąc, nie najlepiej i była to doskonała okazja na przełamanie. Po drugie, w szerokiej kadrze Polonii jest trzech piłkarzy, którzy jeszcze pół roku temu stanowili o sile zabrzan, mowa tu o Danielu Sikorskim, Grzegorzu Boninie i Robercie Jeżu. Mało tego, Polonię wzmocniła w ostatnich dniach legenda Górnika Zabrze, Włodzimierz Lubański, który zajął miejsce w zarządzie klubu z ulicy Konwiktorskiej.
Początkowo dość niespodziewanie przycisnął Górnik. Oblężenie bramki Polonii w 7. minucie spotkania nie przyniosło jednak efektu. Po kwadransie dominowała już Polonia i zabrzanie zawdzięczali remis wyłącznie dobrej postawie Łukasza Skorupskiego. Golkiper Górnika nie dość, że świetnie bronił, to jeszcze próbował rozpoczynać akcję zaczepne. Popularny „Skorup” po udanej interwencji szybko podał piłkę do Milika, lecz ten w ostatniej chwili został uprzedzony przez Michała Gliwę. W 27. minucie Skorupski nie był w stanie uratować swojego zespołu przed utratą bramki. W pojedynku jeden na jednego lepszy okazał się Edgar Cani, ale szczęście znów było po stronie młodego bramkarza, bo okazało się, że Albańczyk był na pozycji spalonej.

Przełom nastąpił w 31. minucie. Szarżującego w polu karnym Trałkę nieprzepisowo powstrzymał Gasparik i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Edgar Cani, ale okazało się, że nawet z rzutu karnego pokonanie Łukasza Skorupskiego nie jest sprawą łatwą. Golkiper Górnika odbił piłkę, lecz snajper Polonii poszedł za ciosem i wepchnął ją do siatki obok rozpaczliwie interweniującego „Skorupa”. Zabrzanie zaatakowali dopiero w końcowych minutach pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego w polu karnym Polonii mocno się zakotłowało, lecz żaden z zawodników nie potrafił odnaleźć drogi do bramki i pierwsza odsłona spotkania zakończyła się skromnym prowadzeniem „Czarnych Koszul”.












