Rok temu przy Roosevelta podjął się trudnej misji – miał odbudować dawną potęgę Górnika Zabrze, sięgnąć najpóźniej w 2012 roku po mistrzostwo Polski. Nie udało się. Trener Ryszard Wieczorek, bo o nim mowa, dzisiaj został zwolniony.

Aby wyobrazić sobie obecną sytuacje zabrzan wystarczy wziąć pod uwagę liczby – 4 mecze, 3 porażki, 1 remis, bilans bramkowy 0:7. Miała być walka o pierwszą „5”, a na razie jest ostatnie miejsce.
Analogiczna sytuacja sprzed roku. Też zaczęli od falstartu, też dostali lanie na Bułgarskiej (1:4) oraz na własnym terenie z Legią Warszawa (0:3). Wówczas szkoleniowiec miał czym się usprawiedliwiać – że dopiero zespół się zgrywa, że potrzebuje czasu, że cudów od razu spodziewać się nie można, bo wcześniej Górnik ledwo uniknął spadku. Kibice słuchali i cierpliwie czekali.
Teraz wymagania są zdecydowanie większe. A usprawiedliwień brak. Więc Wieczorka już w Zabrzu nie ma. Misję, którą on rozpoczął, będzie musiał skończyć ktoś inny. Ale czy jej podoła?











