Piłkarze z Gdyni nie potrafili pokonać defensywy gości z Chorzowa. Po tym jak w ostatnim meczu trzy punkty zdobyła Cracovia, to piłkarze Straki zajmują ostatnią pozycję w ligowej tabeli.
Gwizdek sędziego, Pawła Pskita, rozpoczął spotkanie pomiędzy broniącą się przed spadkiem Arką a pewnym ligowego bytu Ruchem Chorzów. Już początek meczu pokazał, że piłkarze z Gdyni łatwo trzech punktów nie zdobędą. W 5. minucie spotkania goście przeprowadzili skuteczny kontratak. Łukasz Janoszka wykorzystał błąd w ustawieniu piłkarzy Arki i po podaniu Pawła Lisowskiego pokonał Moretto.

Kilka minut później szansę na podwyższenie wyniku miał Maciej Jankowski. Piłkarz, mimo asysty trzech piłkarzy Arki, doszedł do doskonałej sytuacji strzeleckiej, jednak na jego przeszkodzie stanął golkiper. Moretto fantastycznie interweniował po strzale piłkarza i uratował swój zespół przed utratą kolejnej bramki.
Nie minął kwadrans pierwszej połowy, a stadion opuścili wszyscy kibice na znak protestu przeciwko rządowi. Tymczasem pierwszą dobrą sytuację na zdobycie bramki mieli gospodarze. Strzał z dystansu oddał Miroslav Božok. Niestety dla niego, piłka minęła słupek bramki po jego zewnętrznej stronie.
Później więcej niż na boisku działo się na trybunach. Kibice powrócili na stadion i zaczęli wywieszać transparenty wyrażające ich niezadowolenie wobec osób rządzących w kraju. „Zwalczyliście dopalacze, z kibolami nie wygracie!” czy „Kibole byli, są i będą, żadne Tuski się ich nie pozbędą” – to tylko niektóre z nich.
Po tej akcji wszyscy skupili się już na piłkarzach, którzy walczyli o ligowy byt. Na boisku dominowali gospodarze. Doskonałe szanse na wyrównanie mieli Tadas Labukas czy Denis Glavina, jednak żaden z piłkarzy nie pokonał bramkarza gości. Po pierwszych 45 minutach to „Niebiescy” schodzili na przerwę w lepszych nastrojach.
Jeżeli podopieczni Františka Straki myśleli o korzystnym wyniku, to cele założone na drugą połowę spotkania musieli zacząć jak najszybciej realizować. Piłkarze z Gdyni zaczęli grać ostro, czego wynikiem było opuszczenie boiska przez Piecha, który zszedł w asyście służb medycznych, a w 50. minucie żółtą kartkę otrzymał Miroslav Božok.











