W meczu z Polonią Bytom, piłkarze Korony Kielce odnieśli drugie zwycięstwo w rundzie wiosennej. Obydwa mecze kielczanie wygrali za sprawą Pavola Stano, który strzelił bramkę zarówno Wojciechowi Skabie, jak i tydzień temu Grzegorzowi Sandomierskiemu. Oto wypowiedzi trenerów z pomeczowej konferencji prasowej, w których dominowały kontrowersje związane z sędziowaniem Piotra Siedleckiego.

Prosimy o podsumowanie dzisiejszego spotkania.
Jurij Szatałow: Obydwa zespoły stworzyły ciekawe widowisko, chociaż warunki do tego były niesprzyjające. Padający śnieg kleił się do piłki, więcej było biegania i przepychania się, niż technicznej gry. Trzeba jednak powiedzieć, że zespoły stworzyły po kilka dogodnych sytuacji, na pewno kibicom się to podobało. Piłkarze dużo walczyli, więc ocena tego meczu może być niezła. Co do gry mojego zespołu, to po raz kolejny tracimy bramki po stałym fragmencie gry. Przed nami na pewno dużo pracy.
Marcin Sasal: Najważniejsze dla nas jest to, że wygraliśmy bardzo ważny mecz, ta kolejka była niezwykle istotna dla układu tabeli. Po raz drugi zagraliśmy na zero z tyłu. Potwierdzam zdanie trenera Szatałowa, że warunki były ciężkie dla obu drużyn. Zawodnicy dużo walczyli i biegali, obydwa zespoły oddały po sześć strzałów. My oddaliśmy więcej celnych, dlatego wygraliśmy. Myślę, że powstrzymam się od komentarzy odnośnie decyzji sędziego, ocenę jego pracy pozostawiam państwu. Cieszymy się ze zwycięstwa.
Nie da się jednak do końca uciec od pracy sędziego. Który z panów czuje się bardziej skrzywdzony?
Marcin Sasal: Jeśli chce Pan to kontynuować, to moim zdaniem mógłby być wynik 2:1. I tak wygrałaby Korona.
Jurij Szatałow: Trudno mi powiedzieć, na boisku rządzą emocje. Myślę, że nie będę oceniał pracy sędziów. No comments.
Jeśli chodzi o wejście Michała Zielińskiego, czy panów zdaniem zrobił to z premedytacją, czy była to walka o piłkę, czy przypadek?
Jurij Szatałow: Ja znam Michała, on nie jest żadnym zabójcą, czy piłkarskim bandytą, myślę, że chciał po prostu agresywnie pokazać, że jest na boisku. Mimo, iż wejście było ostre, nie sądzę, żeby zrobił to złośliwie.
Czyli w takim razie Marcin Radzewicz troszeczkę „przyaktorzył”?
Jurij Szatałow: Stałem akurat niedaleko linii, także muszę powiedzieć, iż trafił go w nogę. Mi chodziło o zamiar, Michał „dziubnął” Marcina w nogę, także żółta kartka się należała.











