W 17. kolejce Serie A drużyny z czołówki tabeli zgodnie wzbogaciły swój dorobek punktowy o trzy oczka. Podobnie jak wcześniej Udinese, tak teraz Milan i Juventus zwyciężyły w swoich spotkaniach. Co ciekawe, prawie połowa bramek w tej kolejce padła z rzutów karnych.
Atalanta Bergamo – AC Milan 0:2
AC Milan zwyciężył w wyjazdowym spotkaniu z Atalantą. Trzy punkty nie przyszły jednak łatwo. Goście prowadzenie zdobyli po rzucie karnym, który w 22. minucie skutecznie egzekwował Zlatan Ibrahimović. Potem wynik długo się utrzymywał, co budziło obawy, że w końcówce rywale jednym zrywem mogą doprowadzić do wyrównania. Zakończenie przyniosło jednak drugą bramkę Milanu, a jednym z bohaterów był ponownie Ibrahimović, który asystował przy golu Boatenga.
Lecce – Juventus 0:1

Na zwycięstwo Milanu trzypunktową zdobyczą zareagował Juventus. Turyńczycy również nie mieli lekkiej przeprawy, ponieważ goście dobrze radzili sobie w defensywie. Jedyny gol padł w 27. minucie, a jego zdobywcą był wprowadzony cztery minuty wcześniej w miejsce kontuzjowanego Quagliarelli Matri. To w głównej mierze dzięki niemu układ sił na szczycie tabeli Serie A nie uległ zmianie.
AS Roma – Chievo Werona 2:0
Roma nie chciała być gorsza od utytułowanych rywali i również stanęła na wysokości zadania. O meczu przesądziły dwa rzuty karne, które perfekcyjnie wykonywał Francesco Totti. Dla legendarnego już piłkarza był to gol numer 211 w Serie A w barwach Romy. To zwycięstwo nie zmieniło sytuacji rzymian w tabeli. Podopieczni Luisa Enrique zajmują obecnie szóstą pozycję i mają trzy punkty przewagi nad Napoli, które ma w zanadrzu jeszcze jedno spotkanie.
Novara – Fiorentina 0:3
Fiorentina z Arturem Borucem w bramce zagrała doskonałe spotkanie w Nowarze. Już w 20. minucie zespół Polaka wyszedł na prowadzenie po strzale z jedenastu metrów Joveticia. Jeszcze przed przerwą wynik meczu na 2:0 dla gości podwyższył Montolivo. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Ljajić do spółki z Joveticiem zadali ostateczny cios, ustalając tym samym wynik spotkania na 3:0.
Bologna – Catania 2:0
W starciu Bologny z Catanią trudno było jednoznacznie wskazać faworyta. Co prawda goście byli wyżej w tabeli, ale atut własnego boiska zdawał się wyrównywać siły. Jak się okazało, właśnie ten argument był decydujący, choć w pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Do przerwy oglądaliśmy tylko pięć żółtych kartek (cztery dla piłkarzy Bologny), za to w drugiej połowie piłka dwukrotnie zatrzepotała w siatce. Bohaterami gospodarzy okazali się Cherubin i Di Vaio i dzięki tej dwójce zespół z Bolonii nieco odbił się od dna tabeli.











