W ramach 4. kolejki włoskiej Serie A Novara Calcio na własnym boisku podejmowała Inter Mediolan. Przyjezdni byli uważani za faworytów tego spotkania, jednak nie udało im się wywieźć z Novary nawet punktu.
Jeszcze nie ochłonęliśmy po weekendowych emocjach, a już rozpoczęła się następna tura gier Serie A. Beniaminek z Novary podejmował na własnym boisku bardzo przeciętny w tym sezonie zespół Interu. Mimo ostatnich niepowodzeń, faworytem byli goście z Mediolanu.

W 1. minucie niesamowitą okazję do zdobycia gola miał Riccardo Meggiorini, który po fatalnym błędzie defensorów Interu znalazł się sam na sam z Julio Cesarem. Ostatecznie ofiarną interwencją Brazylijczyk zapobiegł utracie bramki. Niespełna 30 sekund później Inter znów miał mnóstwo szczęścia. Fatalne błędy w obronie nie miały jednak konsekwencji. Pewne było jedno: w pierwszych minutach Inter był w szoku. Goście, a właściwie Wesley Sneijder, na pierwszy strzał zdecydowali się w 9. minucie, jednak piłka po rykoszecie opuściła boisko. W pierwszym kwadransie gry obie ekipy grały powoli i ospale. Pewnie dlatego też obecny na trybunach Massimo Moratti wolał… posłuchać muzyki. Wraz z upływem czasu akcje „Nerrazurich” zaczęły się zazębiać, przez co gospodarze mieli coraz mniej do powiedzenia. Decydowali się tylko na groźne kontry, które przy odrobinie szczęścia mogły zakończyć się strzeleniem bramki, jak chociażby uderzenie Meggioriniego z 15. minuty.
W kolejnych minutach wydawało się, że inicjatywę przejęli gracze Interu, ale za każdym razem Novara groźnie kontrowała i stwarzała sobie bardziej klarowne sytuacje do zdobycia bramki. W 27. minucie efektownym „sombrero” popisał się Diego Forlan, potem oddał strzał i… tyle. W każdym razie tego wieczora „Czarno-niebieskim” niewiele wychodziło. Po pół godzinie spotkania powinno być 1:0 dla Interu. Po serii zagrań w pole karne Novary strzelali kolejno Forlan i Milito, ale piłka dwukrotnie obijała defensorów gospodarzy. W 36. minucie mniej więcej z 25 metrów strzelał Sneijder, ale bramkarz Novary, Samir Ujkani, popisał się efektowną „robinsonadą”.
W końcu stało się to, co stać się musiało. Słabo grająca defensywa Interu dopuściła do utraty gola. Julio Cesara pokonał Meggiorini, który z pola bramkowego strzelił mocno i celnie, obok lewej rękawicy bramkarza Interu, pomimo ofiarnej interwencji Ranocchii. W końcówce pierwszej odsłony gry Novara miała jeszcze rzut wolny, ale dośrodkowanie i następnie strzał Radovanovicia okazały się odpowiednio niedokładne i niecelne. Mina Gasperiniego mówiła wszystko. Inter po pierwszej części spotkania przegrywał z beniaminkiem Serie A, prezentując się bezbarwnie i bezpłciowo na tle ambitnie grających piłkarzy gospodarzy.












