Kubań Krasnodar odniósł trzecie zwycięstwo w bieżącym sezonie ligowym. Podopieczni Dana Petrescu pewnie pokonali Rostów 2:0 (2:0). Bramki przesądzające o triumfie beniaminka zdobyli Lacina Traore i Zelao.
Trener Kubania, Dan Petrescu, nie mógł w tym meczu wystawić kontuzjowanego Siergieja Dawidowa. Jego miejsce w ataku krasnodarskiej drużyny zajął inny niedawny rekonwalescent, Lacina Traore. Jak się później okazało, powrót gracza z Wybrzeża Kości Słoniowej do pierwszej jedenastki beniaminka okazał się zbawienny.

Już w 9. minucie spotkania Traore mocnym akcentem zaznaczył swoją obecność na boisku. Były piłkarz CFR Cluj otrzymał podanie z głębi pola od Artura Tlisowa, w pojedynku biegowym wyprzedził Isaaca Okoronkwo i potężnym uderzeniem z ostrego kąta otworzył wynik tego meczu. Niewiele w tej sytuacji mógł zaradzić golkiper Rostowa, Dejan Radić.
Między 12. a 18. minutą Lacina Traore mógł strzelić dwie kolejne bramki. Najpierw po jego uderzeniu piłka przeleciała nad bramką gości, a później w ostatniej chwili został zablokowany przez Kornela Salatę. Swojemu koledze klubowemu pozazdrościł Dacian Varga, który próbował pokonać Radicia z rzutu wolnego. Futbolówka nieznacznie minęła jednak poprzeczkę bramki Rostowa.
Podopieczni Ołeha Protasowa uaktywnili się dopiero pod koniec drugiego kwadransa gry. W dobrej sytuacji znalazł się Oleg Iwanow, pomocnik Rostowa jednak chybił celu. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili drugą akcję bramkową.
W 35. minucie z rzutu rożnego zagrywał Dawid Corajew. Dośrodkowanie przedłużył jeszcze Władysław Kulik, a z najbliższej odległości piłkę wepchnął do siatki Zelao. Brazylijski obrońca Kubania uciekł pilnującemu go Okoronkwo i nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Radicia.
Jeszcze przed przerwą stuprocentową okazję na podwyższenie rezultatu zmarnował Corajew. Pomocnik beniaminka, zamiast podawać do niepilnowanego Traore, sam zdecydował się na strzał, który w konsekwencji wybronił serbski golkiper Rostowa.
Na drugą połowę nie wybiegli już dwaj gracze gości: Dragan Blatnjak i Timofiej Kałacziow. Ich miejsce na murawie zajęli Edgaras Cesnauskis i Maksim Grigoriew. To właśnie reprezentant Litwy wniósł wiele ożywienia w szeregach zespołu przyjezdnych. Po godzinie gry za faul na Cesnauskisie swoją drugą żółtą kartkę w tym meczu obejrzał Aleksiej Kozłow, wskutek czego gospodarze musieli grać w osłabieniu.
Tuż po usunięciu Kozłowa z boiska, Rostów powinien zdobyć bramkę kontaktową. Strzał zza pola karnego autorstwa Czawdara Jankowa sprzed linii bramkowej zdołał jednak wybić Igor Armash. Następnie Aleksandr Budakow wyłapał uderzenia rezerwowych Cesnauskisa i Grigoriewa.










