Vincent Kompany nie może nachwalić się kolegów z drużyny, których ambicja i walka do końca pozwoliła na zwycięstwo w pierwszej kolejce Premiership, pomimo wcześniejszego gonienia wyniku.

Meczu z Southampton fani Manchesteru City długo nie zapomną, nie tylko dlatego, że był naprawdę ciekawym, wyrównanym widowiskiem, ale głównie dlatego, że potężny mistrz Anglii był o krok od przegranej z dzielnym beniaminkiem.
Po szybkim objęciu prowadzenia City straciło dwie bramki i gdyby nie upór i gra do końca, skończyłoby się na stracie punktów. Tak się jednak nie stało i Kompany wie, dlaczego.
– Gdyby wszystko poszło po naszej myśli, strzelilibyśmy już dwie, trzy bramki, zanim oni trafiliby pierwszy raz. Nie udało się, spudłowaliśmy parę razy, a oni wykorzystywali swoje szanse, przez co mecz stał się dla nas bardzo trudny. Na szczęście drużyna zareagowała odpowiednio i wszystko dobrze się skończyło. Zawodnikom Southampton należy się szacunek, bo zagrali bardzo dobrze. Wynik 3:2 przeciwko tak dobrze dysponowanej drużynie powinien cieszyć.











