Juventus Turyn udowodnił w meczu 13. kolejki Serie A, że jest jednym z głównych kandydatów do zdobycia scudetto. Zawodnicy z Turynu, w meczu zapowiadającym się na hit, pokonali Genoę 2:0. Piłkarze „Starej Damy” nie przegrali kolejnego, dziewiątego meczu z rzędu.
W niedziele, w porze kiedy apetyty kibiców piłkarskich są największe, rywalizowały ze sobą Genoa z Juventusem. Gospodarze pod dowództwem trenera Davide Ballardiniego mieli nadzieję na urwanie punktów utytułowanemu rywalowi ze stolicy Piemontu, ale czwarta drużyna Serie A miała dokładnie te same zamierzenia.

Spotkanie zaczęło się dość spokojnie. Drużyna „Starej Damy” rozpędzała się jakby była na torze Formuły 1, a nie na murawie stadionu Luigi Ferraris. Od samego początku to ekipa gości z Turynu dyktowała warunki gry. Podopieczni Luigi Del Neriego wyścig zaczęli tak jak znani kierowcy przygotowujący się do sesji treningowej, ale gdy już zmienili bieg na taki, który jest odpowiedni dla rozgrywek piłkarskich w lidze włoskiej, to kibice z miasta nad Morzem Liguryjskim popadli w konsternację.
Pierwszy powód do tego dał poniekąd bramkarz Eduardo Carvalho. W 18. minucie meczu, po strzale Claudio Marchisio, piłka najpierw przeleciała między nogami Dario Dainellego, by następnie odbić się od słupka bramki Genoi oraz pleców golkipera, trafiając ostatecznie do siatki. Taka dość komiczna sytuacja dała „Biało-czarnym” prowadzenie. Ale to w porze obiadowej nie zaspokoiło apetytów piłkarzy Juventusu Turyn. W szczególny sposób pokazał to Milos Krasić. Serbski skrzydłowy udowodnił po raz kolejny, iż w ekipie turyńczyków jest nie do zastąpienia. W 23. minucie, po solowej akcji Serba i oddanym strzale na bramkę, udaną interwencją nie popisał się portugalski bramkarz Genoi i tym samym wynik spotkania na tablicy świetlnej pokazywał po stronie gospodarzy zero zaś po stronie gości dwa. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
W drugiej odsłonie trener Davide Ballardini wprowadził kilka korekt w składzie. Bezproduktywni w pierwszej połowie Andrea Ranocchi i Giandomenico Mesto zostali zastąpienia przez Husseina Kharję oraz Mattiego Destro. Jednak na nic zdały się personalne modyfikacje w składzie. „Rossoblu” starali się stworzyć jakieś zagrożenie podczas stałych fragmentów gry, lecz tak jak uczynił to Domenico Criscito w 56. minucie spotkania, były to zazwyczaj strzały niecelne, aczkolwiek warto odnotować, iż były zawodnik turyńskiego zespołu ładnie uwolnił się spod opieki swoich adwersarzy w tej konkretnej sytuacji.
Na dwa kwadranse przed końcem meczu szkoleniowiec „Bianconerich” pewny swego pozwolił gwiazdom na odpoczynek. Najpierw zdjął z murawy Krasicia, by to samo chwilę później zrobić z Aquilanim. Od tego momentu tempo gry drastycznie spadło, ale to jak najbardziej zrozumiałe. Piłkarze Juventusu myślami zapewne byli już przy meczu we Florencji, który rozegrany zostanie w ramach 14 kolejki, zaś zawodnicy gospodarzy zastanawiali się nad argumentacją tłumaczącą ich słabą grę.











