Piłkarze Romy powoli zaczynają deptać po piętach Juventusowi Turyn. Mecz wyjazdowy z Hellasem Werona zakończył się wynikiem 3:1 dla „Giallorossich”. Bramki dla gości zdobyli: Ljajić, Gervinho oraz Totti, natomiast honorowego gola dla beniaminka strzelił Hallfredsson.
Pierwsze dwa spotkania 21. kolejki Serie A pokazały nam, że w lidze włoskiej może zdarzyć się wszystko i nigdy nie należy lekceważyć słabszego przeciwnika. Trudno zatem stwierdzić, iż oczywistym faworytem spotkania są rzymianie, chociaż statystyki nieubłaganie przemawiają na ich korzyść. Drugie miejsce w tabeli, wciąż niesamowity bilans bramkowy, czy wygranie czterech ostatnich meczów z rzędu to tylko cząstka danych, świadcząca o dobrej passie Romy. Nie można jednak zapominać, że beniaminek z Werony to cały czas wielka niespodzianka rozgrywek. Co prawda, pierwsza runda przyniosła nam duże zwycięstwo Romy nad Hellasem, aż 3:0, ale teraz to beniaminek będzie grał u siebie, gdzie jest niezwykle groźny.

Już od pierwszych minut spotkania inicjatywa zdecydowanie należała do Romy. Wicelider tabeli grał w swoim stylu, szanując piłkę i wymieniając między sobą niezliczone podania. Po kilku minutach bramce gospodarzy zagroził Destro, który po zamieszaniu w polu karnym obrócił się z futbolówką i skierował ją w stronę siatki. Mimo wszystko „Giallorossim” nie było łatwo zbliżyć się do pola karnego rywali. Beniaminek bardzo przytomnie zachowywał się w obronie i liczył na szybki kontratak. Po kwadransie pierwszej połowy nieco zmienił się obraz gry. Coraz częściej przy piłce byli gospodarze, chociaż defensywa Romy również nie dawała za wygraną. Tym razem to Hellas musiał uważać na kontry. W 20. minucie silnym strzałem z dystansu popisał się Ljajić, ale ostatecznie nie udało mu się otworzyć wyniku spotkania.
Swoją szansę na zdobycie gola Hellas miał w 27. minucie. Wtedy to, po faulu na 17. metrze, arbiter podyktował rzut wolny. Okazji nie wykorzystał jednak Iturbe, który władował piłkę wprost w mur Romy. Pierwsza połowa nie obfitowała w niebezpiecznie sytuacje i mogła pozostawić niedosyt emocji dla kibiców zgromadzonych w Weronie. Oba zespoły grały bardzo bezpiecznie i nie pozwalały na rozegranie szybszej akcji przeciwnikowi. Całe szczęście, że w 46. minucie mogliśmy zobaczyć pierwszą szybką akcję gości, którą Ljajić zamienił na bramkę. Po zmianie wyniku druga połowa zapowiadała się o wiele ciekawiej.
Zgodnie z przewidywaniami, druga część spotkania rozpoczęła się z wielkim impetem. Żądny bramek Hellas od razu ruszył na rywala i już w 48. minucie Hallfredsson zdołał wyrównać wynik spotkania. Roma nie pozostawała jednak dłużna i odpowiadała gospodarzom akcją za akcje. W przeciągu tych kilku pierwszych minut mogliśmy zobaczyć więcej emocjonujących sytuacji, niż w czasie całej pierwszej połowy.












