„Stara Dama” po zaciętym pojedynku w Genui wywalczyła komplet punktów. Genoa CFC pokazała się z bardzo dobrej strony i o mały włos nie doprowadziła do wielkiej niespodzianki. Bezsprzecznym bohaterem meczu okazał się Andrea Pirlo, który w końcówce starcia zdobył bramkę.
Zdecydowanym faworytem spotkania w Genui była oczywiście „Stara Dama”. Mistrzowie Włoch pewnie zmierzają po zdobycie trzeciego z rzędu „scudetto” i do tej pory w lidze ulegli tylko Fiorentinie. Genoa CFC to natomiast zespół zasilający środek tabeli, chociaż sprawiający czasami psikusy lepszym drużynom. Ostatnie zwycięstwo nad Juventusem Turyn dzisiejsi gospodarze odnotowali w 2009 roku, lecz niewiele wskazuje na szybką zmianę tego stanu.

Początek spotkania nie należał do zbyt imponujących. Przez pierwszy kwadrans gry nie zobaczyliśmy ani jednej groźnej sytuacji, chociaż drużyny reprezentowały dość wyrównany poziom i szybkie tempo. W 21. minucie byliśmy świadkami ogromnej wrzawy na Stadio Luigi Ferraris, bowiem do siatki trafił Pablo Osvaldo. Po chwili jednak sędzia uznał, że bramka została strzelona ze spalonego i na otworzenie wyniku musieliśmy jeszcze trochę poczekać. W 27. minucie swoją szansę mieli natomiast gospodarze. Andrea Bertollacci posłał petardę w stronę bramki Buffona, jednak nie otworzyło to nam wyniku spotkania.
Przez kolejne minuty obie drużyny podkręcały już i tak szybkie tempo. „Stara Dama” próbowała przebić się przez defensywę gospodarzy, lecz ci postanowili nie sprzedawać tanio skóry. Genoa grała bardzo ostro i po zaledwie 30 minutach gry zarobiła już cztery żółte kartoniki. O tym, że historia lubi się powtarzać, przekonaliśmy się w 40. minucie. Ponownie po strzale Osvaldo piłka znalazła się w siatce rywali, jednak arbiter podjął kontrowersyjną decyzję o kolejnym spalonym. Chwilę później fantastyczną okazję do zdobycia gola miał Paul Pogba. Francuz obrócił się z piłką i posłał ją mocno w stronę bramki. Ostatecznie jednak futbolówka przeleciała obok słupka. Kibice zgromadzeni w Genui mogli być zadowoleni po pierwszej części spotkania, gdyż obie drużyny miały swoje szansę i wykazały się dużą walecznością. Jedyne czego brakowało, to strzelonych goli.
W drugiej części meczu piłkarze także nie spuszczali z tonu. W 56. minucie „Bianconeri” ponownie byli w tarapatach. Bliski strzelenia bramki był tym razem Marco Motta. Dzisiejsze spotkanie zdecydowanie nie układało się po myśli „Starej Damy”. Juventusowi ciężko było stworzyć naprawdę groźne sytuacje, a kiedy już się zdawało, że jest szansa na bramkę, gospodarze łapali ich w pułapkę offside’ową. W 71. minucie szykowała nam się duża niespodzianka na stadionie w Genui. Arturo Vidal zagrał ręką w polu karnym, po czym arbiter podyktował „jedenastkę”. Do karnego podszedł Emanuele Calaio, jednak zmarnował on nadarzającą się okazję.











