Końca dobiegła 17. seria spotkań rosyjskiej Premier Ligi. W ostatnim starciu wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami. Wicemistrz kraju i lider tabeli, CSKA Moskwa, pokonał Krylja Sowietow Samara. Stołeczny klub dzięki temu umocnił się na prowadzeniu w wyścigu o czempionat.
Podopieczni Leonida Słuckiego dominowali nad swoimi przeciwnikami w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Jednak na pierwszą sytuację strzelecką kazali swoim sympatykom czekać do 6. minuty. Ałan Dzagojew ładnym podaniem obsłużył Vagnera Love, który jednak uderzył obok bramki. Niedługo potem rosyjski pomocnik próbował wyprowadzić na czystą pozycje Seydou Doumbię, lecz jego zagranie okazało się zbyt lekkie. Swoją szansę mieli też samarczycy, ale Sosnin strzelił lekko i wprost w Akinfiejewa. W 13. minucie to Doumbia wystąpił w roli podającego, odgrywając piłkę Wagnerowi. Świetnie w tej sytuacji spisał się M’Bohli, ale 180 sekund później był już bez szans. Do dośrodkowania Hondy z rożnego najwyżej wyskoczył reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej i został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców.

Zaledwie 60 sekund po stracie bramki Krylja mogły wyrównać. Świetne podanie w pole karne otrzymał Nejc Pecnik, ale oddał zbyt słaby strzał, by zagrozić Akinfiejewowi. Niedługo później ponownie wykazać musiał się algierski bramkarz gości. Najpierw efektownie poradził sobie z uderzeniem Pawła Mamajewa z dystansu, a potem nie dał się zaskoczyć Siergiejowi Ignaszewiczowi. Goście pod koniec drugiego kwadransa wywalczyli rzut wolny. Próba Mołosza została zażegnana blokiem Ignaszewicza.
Po kolejnym nieudanym strzale następny groźny atak przeprowadzili „Wojskowi”. Po zagraniu Hondy Doumbia chciał wyprowadzić sam na Vagnera, lecz w porę w tym wszystkim zorientował się M’Bohli, przechwytując piłkę. Chwilę później Japończyk próbował wprowadzić w podobną sytuację reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej, ale tym razem sędzia, Igor Jegorow, odgwizdał pozycję spaloną. Około 40. minuty moskwianie wywalczyli rzut wolny w dość niebezpiecznej odległości od bramki. Po faulu na Jewgieniju Ałdoninie do piłki podszedł Honda, przymierzył i uderzył tak, że algierski bramkarz mógł tylko sięgnąć po futbolówkę do siatki. 120 sekund później świetną szansę miał Nejc Pecnik. Słoweniec ograł Ignaszewicza, lecz strzelił wprost w ręce Akinfiejewa. Reprezentacyjny golkiper jednak w końcu dał się pokonać. Przy zagraniu Wołodymyra Pryjomowa nie zrozumiał się z Doumbią, umożliwiając futbolówce wpadnięcie do bramki. Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy.
Druga część meczu zaczęła się od ostrego wejścia i żółtej kartki dla Dzagojewa. Zaraz po tym z daleka wprost w Akinfiejewa bił Nenad Djordjević, za co niecelnym strzałem zrewanżował mu się Doumbia. Po pięciu minutach gry trochę wiatru w żagle złapali goście, ale nadal brakowało im dokładności. 60 sekund później po podaniu Antona Bobiora na listę strzelców mógł się wpisać Sosnin, gdyby nie przestrzelił. Zaraz po tym po raz trzeci skapitulował M’Bohli. Jednak sędzia dopatrzył się spalonego i nie uznał gola zdobytego przez Dzagojewa. Na niewiele przed godziną gry stało się jasne, że Krylja tego meczu nie wygrają. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Iwan Taranow. CSKA szybko chciał postawić kropkę nad „i”, lecz strzał Hondy zablokował Denis Kowba.










