Nieudanie rozpoczęła się dla CSKA Moskwa 34. kolejka Premier Ligi. Podopieczni Leonida Słuckiego po podziale na grupę mistrzowską i spadkową nie potrafią wygrać spotkania. Tym razem punkty odebrał im lokalny rywal, Dynamo.
Mecz dla gospodarzy tego starcia lepiej rozpocząć się nie mógł. W w pierwszej minucie w „szesnastkę” Romana Berezowskiego wpadł Seydou Doumbia, którego uderzenie w krótki róg okazało się minimalnie niecelne. Jednak 120 sekund później piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej trafił już do siatki. Otrzymawszy futbolówkę, minął Władimira Granata, a następnie podciął ją nad interweniującym golkiperem, dając swojej ekipie prowadzenie. W szóstej minucie miała miejsce pierwsza groźniejsza akcja ze strony przyjezdnych. Po zagraniu Aleksandra Samiedowa na spalonym złapany został Andrij Woronin. Po kolejnej udanej pułapce Berezowskiego postraszył Musa, lecz zarobił jedynie rzut rożny. Po fiasku tego stałego fragmentu gry CSKA dał chwilę pograć Dynamu, po czym przyszykował kolejny atak. Znowu próbę pokonania golkipera podjął Musa, ale w tym przypadku trafił prosto w niego.
Drugi kwadrans meczu goście rozpoczęli od nieudanego dośrodkowania futbolówki w pole karne. Zaraz po tym po raz kolejny przypomniał o sobie Musa. Tym razem w „szesnastce” przyjezdnych próbował uruchomić Doumbię, na co w porę zareagował Granat, przerywając podanie. W odpowiedzi na to po dłuższej akcji „Biało-niebieskich” na próbę z dystansu zdecydował się Artur Jusupow, ale po odbiciu się od jednego z obrońców piłka padła łupem Siergieja Czepczugowa. W kolejnej akcji po drugiej stronie boiska zbyt daleko futbolówkę wypuścił sobie Doumbia, by chwilę później zostać odciętym od zagrania Musy. Niedługo po tym o pechu mógł mówić Samiedow. Postanowił spróbować szczęścia z dystansu, lecz jego strzał zatrzymał się na linii obronnej CSKA.
W końcówce pierwszej połowy można było odnieść wrażenie, że „Wojskowi” nieco odpuścili. Nie angażowali już aż tyle sił w ofensywę. Bardziej skupili się na obronie i przyjmowaniu ataków przeciwników. Ci jednak nie potrafili z takiego stanu rzeczy skorzystać. Dopiero w 39. minucie przyjezdnym coś wyszło, ale szybka akcja Aleksandra Kokorina z Woroninem została zatrzymana przez Aleksieja Bieriezuckiego. 120 sekund później powinno być 2:0 dla gospodarzy. Po otrzymaniu piłki od Doumbii w pole karne wbiegł Musa. Znalazł się sam na sam z Berezowskim, lecz tam na jego drodze stanął Luke Wilkshire. Nigeryjczyk skiksował, przez co słaby strzał trafił w Granata i wyszedł na rzut rożny. W rewanżu w dogodnej pozycji do strzału znalazł się Woronin, lecz trafił wprost w Siergieja Ignaszewicza. Jeszcze przed przerwą miał kolejną okazję, lecz nieprzepisowo zaatakował bramkarza.
Niewiele brakowało, by już w pierwszych sekundach drugiej połowy CSKA podwyższył prowadzenie. Niemal niewidoczny w pierwszej połowie Oliseh zmusił do sporego wysiłku Berezowskiego, który jednak sobie poradził. 180 sekund później golkiperowi reprezentacji Armenii potężną bombę posłał Aleksiej Bieriezucki. Futbolówka minęła słupek bramki Dynama. W 50. minucie zatrzymana została akcja gości, po której miejscowi wyprowadzili bardzo groźną kontrę. Zakończyła się ona strzałem z trudem odbitym przez Berezowskiego. Po jego interwencji futbolówka padła łupem Mamajewa, który przestrzelił. Zaraz po tym Musę zablokował Wilkshire, po czym Dynamo wywalczyło rzut wolny. Balazs Dzsudzsak posłał piłkę na Marko Lomicia, ten zgrał do Woronina, lecz na miejscu był Ignaszewicz. Reprezentacyjny defensor niedługo po tym posłał rywalom soczystą bombę, która znokautowała blokującego ją Igora Siemszowa.










