Coraz mniej powodów do zadowolenia w Machaczkale ma Guus Hiddink. Jego zespół nie wygrał trzeciego meczu z rzędu, a w drugim kolejnym poniósł porażkę. Tym razem ekipa z Dagestanu została poskromiona przez Rubin Kazań, który wygrał 1:0.
W pierwszych minutach meczu na boisku zbyt wiele ciekawego się nie działo. Nieco więcej aktywności przejawiali gospodarze. Jednak po raz pierwszy poważnie zagrozili bramce rywali dopiero po czterech minutach. Wywalczyli rzut rożny, po którym jeden strzał został zablokowany, a drugi okazał się chybiony. Zaraz po tym po ładnej akcji Nelson Valdez wyłożył piłkę Obafemiemu Martinsowi, który trafił tylko w jednego z obrońców. Po kolejnej minucie futbolówkę w pole karne wstrzeliwał Roman Eremenko. Wybili ją defensorzy, lecz dotarła ona do Cristiana Ansaldiego, który nie skorzystał z prezentu. W rewanżu za to nieudany atak lewą flanką przeprowadził Samuel Eto’o. Zaraz po tym po dośrodkowaniu Samby Ansaldi uprzedził Aleksieja Iwanowa, na co nieudaną wrzutką odpowiedział Oleg Kuzmin. Nim minął kwadrans, gospodarze zagrozili rywalom po zagraniu z rzutu wolnego, lecz Władimir Gabułow w porę zdjął futbolówkę z głowy Valdeza.
Tuż po rozpoczęciu się drugiego kwadransa o sobie dał znać Kasajew. Najpierw spróbował wrzutki na Martinsa, którego uprzedził Ali Gadżirbiekow. W kolejnej akcji starał się przedrzeć między obrońcami Anży, przez co stracił piłkę. Anży nie pozostawało dłużne. W 20. minucie Iwanow zauważył Eto’o w pobliżu punktu, z którego wykonuje się rzuty karne. Włożył jednak w podanie za dużo siły, przez co piłka nie trafiła do adresata. 240 sekund później podobną sytuację przeżył Martins, który nie dobiegł do zbyt mocnego podania. Po tym, jak dwie minuty później Kuzmin zablokował Kameruńczyka, Rubin przeprowadził kontratak. Zakończył się on uderzeniem Nigeryjczyka z dystansu, z którym bez problemów poradził sobie Gabułow. Nim upłynęło pół godziny gry, nie popisał się Kasajew, posyłając w „szesnastkę” niedokładną piłkę.
Gdy wybiła 32. minuta, mecz się zaostrzył. Najpierw kontuzjowany padł Martins po wślizgu obrońcy odbierającego mu piłkę, a następnie Mehdi Carcela-Gonzalez zderzył się z Salvatore Bocchettim. Aktywność ofensywna wróciła piłkarzom dopiero w 38. minucie, kiedy Kasajew próbował obsłużyć podaniem Valdeza. Paragwajczyk podążył jednak w przeciwną stronę niż ta, w którą posłano piłkę. W kolejnej akcji rosyjski pomocnik został odcięty od podania przez Sambę, by w kolejnej po zagraniu Eremenki Martins zbyt długo zwlekać ze strzałem, umożliwiając interwencję Gabułowowi. Nim sędzia zakończył pierwszą połowę, szczęścia zdążyli jeszcze spróbować Eremenko i Aleksandr Rjazancew. Żaden z nich nie potrafił wcelować w światło bramki.
Początek drugiej połowy również należał do Rubinu. Zaledwie 180 sekund po wznowieniu gry kazańczycy mieli pierwszą w tej części meczu okazję do zmiany wyniku. Celnie przymierzył Valdez, lecz tam, gdzie być powinien, zameldował się Gabułow. Minutę później równie udanie golkiper Anży spisał się przy próbie Bocchettiego, ale po kolejnej nie miał już nic do powiedzenia. Po dośrodkowaniu Ansaldiego najwyżej wyskoczył Martins i głową strzelił pierwszego w tym sezonie w meczu przeciwko Anży gola dla Rubinu. Po stracie w ataku piłki przez Eto’o Gabułow został zmuszony do interwencji na przedpolu, ubiegając w wyścigu o futbolówkę wprowadzonego chwilę wcześniej na murawę Siergieja Dawidowa. Zaraz po tym zza pola karnego próbował Eto’o, lecz trafił wprost w Ryżykowa.










