Przed nami wielka uczta. W Serie A dojdzie aż do dwóch megahitów. W sobotę Juventus zmierzy się z AS Romą, a dzień później dojdzie do wielkiego Derby della Madonnina.
Kolejkę zainauguruje spotkanie Genoi z Atalantą. Goście są podbudowani zeszłotygodniowym zwycięstwem nad Lazio i tym samym rozpoczynają marsz ku utrzymaniu w Serie A. Z kolei Genoa w ostatnim czasie złapała zadyszkę i nie potrafi znów grać na wysokich obrotach. Przed tygodniem wysoko przegrała z Romą, a w środę zaledwie zremisowała z Bari. Losy tego spotkania wydają się trudne do przewidzenia. Niezależnie, jaki wynik będzie widniał na tablicy świetlnej, to nie będziemy mogli jego nazwać niespodzianką.
Wieczorem dojdzie do meczu z podtekstami. Claudio Ranieri przyjedzie z Romą do Turynu, w którym pracował w zeszłym sezonie. Włoski trener będzie żądny zemsty na klubowych działaczach, którzy zwolnili go na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu. Rzymscy kibice wciąż mają w pamięci sierpniową potyczkę na Stadio Olimpico, podczas której Juventus ograł Romę aż 3:1. Ten wynik był impulsem do dymisji Luciano Spallettiego. Rzymianie przyjeżdżają do Turynu, aby wyrównać rachunki. Coś do udowodnienia ma Francesco Totti, który powrócił po kontuzji. „Il Capitano” przeciwko „Starej Damie” zdobył jak do tej pory dziesięć goli, lecz ani jeden z nich nie padł na boisku rywala. Na razie nie wiadomo, czy Włoch rozpocznie spotkanie w pierwszej jedenastce. Media zwalniają Ciro Ferrarę już od kilku kolejek. Jednak działacze „Starej Damy” wydają się głusi na medialne sugestie. Nie da się ukryć, że posada młodego trenera wisi na włosku i mecze z Romą oraz z Interem w Pucharze Włoch będą decydować o jego przyszłości. „Juve” nie będzie mogło skorzystać z kilku ważnych piłkarzy. Wystarczy nadmienić tylko nazwiska Mauro Camoranesiego, Christiana Poulsena, Davida Trezeguet czy Vincenzo Iaquinty, żeby uzmysłowić, jakim wąskim polem manewru będzie musiał operować Ferrara. Trudno wytypować zwycięzcę tego spotkania. Roma jest na fali i ostatnio udowodniła, że potrafi grać widowiskową piłkę. Juventus gra bardzo słabo, ale „Stara Dama” już nieraz pokazała, że potrafi się zmobilizować na takie spotkanie.
Wśród popołudniowych meczów niedzielnych na czoło wysuwa się rywalizacja Palermo z Fiorentiną. „Viola” w ubiegłym tygodniu niespodziewanie uległa Bolognie i kibice zastanawiają się, czy jest to zwiastun gorszej formy podopiecznych Prandelliego. Z kolei Palermo jest solidną drużyną, która bardzo dobrze radzi sobie na własnym terenie. Widowiskowego meczu nie należy się spodziewać, ponieważ Sycylijczycy oraz Toskańczycy słyną z tego, że nie strzelają zbyt dużej liczby bramek. Będące w gorszej formie drużyny Udinese i Sampdorii będą się mierzyły ze sobą. Gospodarze niespodziewanie walczą o bezpieczne miejsce w tabeli, a goście liczą na to, że jeszcze uda im się włączyć do rywalizacji o europejskie puchary. Problemem zawodników z Genui może stać się Antonio Cassano, który ostatnio zdążył się posprzeczać z trenerem Luigim Del Nerim. Lazio podejmie u siebie Chievo i ich celem będą wyłącznie trzy punkty zdobyte w dobrym stylu. Nieźle grające u siebie Livorno zagra z Napoli, które ma wysokie aspiracje. Wydaje się jednak, że zespół gości jest tak mocny, że może beniaminkowi sprzątnąć sprzed nosa punkty. Dwie „czerwone latarnie”, Siena oraz Catania, podejmą u siebie solidne Cagliari oraz Parmę. Z kolei Bologna zmierzy się Bari.










