Dziś na boiskach Serie A działo się bardzo wiele. Po pierwsze to było popołudnie gości. Tylko Fiorentina jako gospodarz zdołała wygrać swój mecz. Po drugie doszło do genialnego widowiska na San Siro, w którym Milan zremisował z Udinese 4:4.
Milan – Udinese
Mijają kolejne sezony, a w Serie A nic się nie zmienia, jeśli chodzi o postawę Antonio Di Natale. Kapitan Udinese wciąż jest najważniejszą postacią swojego zespołu. Dziś znów był w świetnej formie. Kroku dotrzymał mu Alexandre Pato, ale po kolei. Pierwsza połowa była toczona w dość ospałym tempie. Ożywiła ją bramka Antonio Di Natale w 35. minucie. Włoch dobił strzał Gokhana Inlera. Gospodarze szybko wzięli się za odrabianie strat i w ostatniej akcji pierwszej części gry Zlatan Ibrahimović świetnie dośrodkował w pole karne, gdzie z bliskiej odległości Pato skierował futbolówkę do siatki. Druga odsłona rozpoczęła się źle dla Milanu. W 53. minucie Marco Amelię pokonał Alexis Sanchez. „Rossoneri” znów ruszyli do odrabiania strat. Atakowali z pasją, ale zapomnieli o obronie. W 66. minucie goście wyszli z kontrą. Indywidualną akcję przeprowadził Di Natale i ośmieszając Bonerę, zmieścił piłkę tuż przy słupku Amelii. Massimiliano Allegri nie miał nic do stracenia i do boju posłał Cassano. Jak się okazało, ten manewr był strzałem w dziesiątkę. W 78. minucie Benatia głową skierował piłkę do własnej siatki, a po 240 sekundach znakomitą asystą popisał się Cassano, a Pato wiedział, co zrobić z futbolówką. Milan wyczuł szansę na wyjście na prowadzenie. Jednak strzały Ibrahimovicia świetnie bronił Handanović. Udinese zdecydowało się na jeszcze jeden zryw. Znów goście ruszyli z kontratakiem, Maurizio Isla świetnie wypatrzył w polu karnym Germana Denisa, który uprzedził wolnego Bonerę i precyzyjnym strzałem pokonał Amelię. Wydawało się, że ten mecz zakończy się niespodziewanym rezultatem. Znów jednak świetnym przeglądem pola wykazał się Antonio Cassano i dograł prostopadłą piłkę do Ibrahimovicia. Szwed przepchnął obrońcę i dobrym uderzeniem umieścił futbolówkę w siatce. Po znakomitym meczu oba zespoły podzieliły się punktami. Chciałoby się oglądać więcej takich spotkań.
Catania – Inter

To miał być niejako mecz prawdy dla Leonardo. Jego pierwsze wyjazdowe spotkanie i to aż na Sycylię. Długo utrzymywał się rezultat 0:0, gdy w 71. minucie Gomez wyprowadził Catanię na prowadzenie. Kibice Interu gorączkowali się tylko przez kilka chwil. Do głosu doszedł Esteban Cambiasso, który w odstępie czterech minut zdobył dwa gole. Argentyńczyk od początku roku prezentuje fantastyczną formę i po raz drugi jego bramki przyczyniają się do zwycięstwa „Nerazzurri”.










