Nowy sezon naszej rodzimej ekstraklasy przyniósł nam dużo zmian w regulaminie. Niektóre kluby z tego powodu zaczęły modyfikować swoją politykę w celu dostosowania się do nowych regulacji. Jedni zaczęli hurtowo ściągać polskich piłkarzy urodzonych najpóźniej w 1998 roku. Natomiast drudzy ruszyli w świat w celu zakupu piłkarzy nieposiadających paszportu Unii Europejskiej. Jeszcze inni zaczęli wzmacniać swoje ławki rezerwowych w celu wykorzystania do maksimum większej swobody kadrowej.
W tym okienku kluby ekstraklasy ściągnęły 24 piłkarzy bez paszportu Unii Europejskiej i 15 Polaków mających 21 lat bądź mniej. Są to bardzo duże zmiany, które z całą pewnością będą miały duży wpływ na rozkład sił w kadrach poszczególnych zespołów.
Przepis o młodzieżowcu
Pod koniec 2018 roku PZPN uchwalił przepis o młodzieżowcu. Początkowo miał on polegać na tym, że na boisku musi przebywać co najmniej jeden zawodnik z rocznika 1999 bądź niższego. W przypadku, w którym nie można wystawić na boisku przynajmniej jednego z nich, zespół musi kończyć mecz w dziesięciu. Jednak szybko restrykcje zostały lekko zredukowane i piłkarze z rocznika 1998 również w tym sezonie będą się łapać jako młodzieżowcy.
Popyt na piłkarzy z tych roczników znacznie wzrósł, co można było zauważyć na rynku transferowym. Kluby ściągnęły łącznie 15 Polaków, którzy nie ukończyli 21 roku życia, z czego kilku z nich do tej pory występowało w 1. lub 2. lidze.
W tej kolejce w kadrach wszystkich zespołów do meczowej dwudziestki załapało się łącznie aż 63 młodzieżowców, co stanowi około 20% powołanych piłkarzy. Jest to bardzo duża liczba, która daje średnio czterech młodzieżowców w kadrze meczowej każdego zespołu. Kilku z nich – jak chociażby Przemysław Płacheta, Jan Sobociński czy Bartosz Bida – pokazało się z bardzo dobrej strony, mocno wyróżniając się na tle kolegów. W tej chwili młodzi piłkarze udowadniają swoją wartość i pokazują, że wprowadzenie przepisu o młodzieżowcu nikomu nie zaszkodzi.











