Drużyny Lazio Rzym i Genoa na inaugurację weekendu wygrały swoje wyjazdowe spotkania. W przeciwieństwie do pewnego zwycięstwa Genoi, trudno wywalczone trzy punkty dla rzymian zdobył Miroslav Klose.
Lazio Rzym dzięki fantastycznej formie ma realne szanse na zdobycie mistrzostwa Włoch. Piłkarze z Wiecznego Miasta przed tym spotkaniem tracili do lidera tylko cztery punkty. Nikt nie przypuszczał jednak, że starcie z Lecce będzie kosztować podopiecznych Eduardo Rei tyle sił.
Już w 12. minucie żółtą kartkę za faul w polu karnym otrzymał bramkarz Lazio, a „jedenastkę” na bramkę zamienił Di Michele. Utrata bramki jeszcze bardziej zmotywowała gości i już w 28. minucie do remisu doprowadził Miroslav Klose. Jak się okazało, były to jedyne bramki w pierwszej części spotkania.
Po zmianie stron do ataku ruszyli goście. W 46. minucie doskonałe podanie od Niemca wykorzystał Cana i dał swojemu zespołowi prowadzenie. Lecce, wierząc w zdobycie punktów, kilkanaście minut później wyrównało. Dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry na gola zamienił Ferrario. Minuty mijały i wszystko wskazywało na to, że obie drużyny podzielą się punktami. Tymczasem w 87. minucie niezawodny dziś Klose wykorzystał podanie Cisse i były napastnik Bayernu Monachium zagwarantował rzymianom trzy punkty.
AC Siena – Genoa 0:2
Było to spotkanie dwóch zespołów, którym w ostatnim czasie nie wiedzie się najlepiej. W Genoi zawiedzeni postawą zespołu szefowie klubu zastanawiali się nad zmianą szkoleniowca. Groźba utraty pracy podziałała nie tylko na samego trenera, ale również na zawodników, którzy nie zamierzali go zwalniać.
Przez pierwszą część spotkania byliśmy świadkami spokojnej gry. Żadna ze stron nie była w stanie pokonać bramkarza drużyny rywali. Nic nie wskazywało na to, by sytuacja w drugiej części meczu mogła się zmienić.
Po zmianie stron odważnie zaatakowali goście. W 56. minucie do siatki rywala trafił Rossi i ucieszeni kibice Genoi mieli nadzieję, że ich zespół z trzema punktami wróci do domu. Rzeczywiście, im bliżej było końca spotkania, tym nadzieje wśród gości były większe. W 90. minucie kropkę nad „i” postawił Palacio.










