Kirch mijający trzech piłkarzy Bayernu. Sokratis wyłączający z gry Lewandowskiego. Strzał Kehla przełamujący ręce Neuera. Nie ulega wątpliwości – to Borussia Dortmund była w dzisiejszym meczu stroną przeważającą. Podopieczni Kloppa pokazali, w jaki sposób można pokonać monachijską maszynę Guardioli. Przynajmniej tę w rezerwowym zestawieniu.Widać to było już chociażby w poprzednim sezonie. Przypominam sobie mecze Bayernu z Wolfsburgiem czy Mainz, gdzie przy bardzo intensywnym pressingu i mocno fizycznej grze, a także świetnej organizacji defensywy Lahm i spółka mieli spore problemy z wyprowadzaniem akcji ofensywnych i tracili wszystkie koncepcje na rozegranie piłki. To samo zrobiła dziś Borussia – bardzo wysoko atakujący Aubameyang z Immobile uniemożliwiali rozgrywanie akcji przez środkowych obrońców„Bawarczyków” co kończyło się albo przechwytem, albo długą piłką na Lewandowskiego. Polaka świetnie pilnował jednak Sokratis, który zagrał perfekcyjnie. Nie potrafię sobie przypomnieć ani jednego błędnego zagrania w jego wykonaniu. Przykleił się do swojego byłego, klubowego kolegi i absolutnie uniemożliwił mu wpływanie na grę Bayernu w ofensywie. Dość powiedzieć, że w drużynie gości mniej kontaktów z piłką mieli Müller (zszedł w przerwie) i Götze (grał ostatnie pół godziny).
Najlepiej dzisiejszą dyspozycję Bayernu obrazuje akcja, w której Kirch minął trzech piłkarzy rywali, a potem został powalony na ziemię brutalnymi „sankami” w wykonaniu Boatenga. Skoro już ktoś taki jak Kirch bierze się za drybling to znaczy, że przeciwnicy zdecydowanie mają problem i tak rzeczywiście było. Obrońcy mieli problem z bronieniem, a sami omal nie pokonali Neuera (konkretnie Martinez). Nie błysnęli młodzi Hojbjerg i Gaudino, po dobrym początku niewidoczny był Bernat. Dużo obiecywano sobie po Shaqirim, który utrzymał formę z mistrzostw świata, ale tylko jeśli chodzi o dośrodkowania ze stojącej piłki, które były tragiczne. Jedynym który zaprezentował się na swoim normalnym poziomie był Neuer. Przy bramkach nie miał nic do powiedzenia, ale oprócz tego był bardzo pewny, a błysnął przede wszystkim interwencją w ostatnich sekundach, świetnie uprzedzając Immobilego.
Borussia dała wyraźny sygnał – Bayern jest do ugryzienia, Bayern jest do pokonania. Biorąc pod uwagę, że wiele zespołów w lidze naprawdę ciekawie się wzmocniło, może to oznaczać bardzo interesujący i pełen emocji sezon. Oczywiście warunek jest jeden – wszyscy będą psuli krew „Bawarczyków”. Ja, jako bezstronny fan Bundesligi, jestem dobrej myśli. Szczególnie, jeśli Guardiola będzie brnął w ustawienie z trzema obrońcami, którego jego piłkarze chyba jeszcze nie rozpracowali.
Z kolei BVB zaimponowało przede wszystkim przygotowaniem fizycznym. Widać, że wszyscy są w niesamowitym gazie, łącznie z wracającymi po kontuzjach Schmelzerem i Piszczkiem. Zresztą wystarczyło zobaczyć, jak Lahm nie mógł nadążyć za Durmem, a młodziutkiego Gaudino wyprzedzał Kehl. Show skradł jednak Aubameyang, który oprócz niesamowitej prędkości zaprezentował również maskę Spidermana. Zapowiada się, iż będzie to sezon Gabończyka, który przyćmił nowy nabytek Borussii, Immobilego, który zagrał wręcz tragicznie. To chyba obecnie największe zmartwienie Kloppa, który jak najszybciej musi znaleźć zastąpienie Lewandowskiego. Choć jeśli Piszczek będzie grał i dorzucał tak jak dziś to ktokolwiek nie będzie stał w polu karnym, będzie ładował piłkę do siatki.









