O godzinie 15:00 rozpoczęło się dziś sześć spotkań w rozgrywkach włoskiej Serie A. W najciekawszych z nich Catania rozbiła na własnym obiekcie Lazio 4:0, Napoli ledwie zremisowało u siebie z Torino, a Fiorentina bezlitośnie ograła ekipę Cagliari.
Catania Calcio – SS Lazio Rzym
Pojedynek na Stadio Angelo Massimino rozpoczął się od ataków przyjezdnych. Już na początku meczu przed dobrą okazją do zdobycia bramki stanął Rocchi. 35-letni snajper przestrzelił jednak w dogodnej okazji. Zabójczo skuteczni byli za to gracze „Gli Elefanti”. W 9. minucie Gomez popisał się świetną akcją wykończoną celnym uderzeniem z ostrego kąta – Albano Bizzarri musiał w efekcie wyjmować piłkę z siatki. Kwadrans później było już 2:0. Ręką w polu karnym gości zagrał Dias. Arbiter słusznie odgwizdał w tej sytuacji „jedenastkę”. Do piłki podszedł Lodi i bezbłędnie egzekwował rzut karny. Mało tego, nie minęło parę chwil, a Catania zadała kolejny bolesny cios. Marchese dograł do Gomeza, a ten uderzeniem z woleja zdobył swą drugą bramkę. Piorunująca pierwsza odsłona w wykonaniu podopiecznych Rolando Marana.

Po zmianie stron Lazio próbowało odrabiać straty. Z daleka strzelał Mauri. Niecelnie. Główka Diasa także nie mogła zaskoczyć Andujara. Cały zapał rzymian opadł tak naprawdę w 69. minucie. Szybką kontrę wyprowadzili wtedy gospodarze. Gomez dograł do Konko, ten zaś pięknym podaniem otworzył drogę do bramki Barrientosowi. Argentyńczyk z bliskiej odległości nie miał prawa nie trafić. 4:0. Szansę na piątą bramkę miał jeszcze Lodi, ale opieczętował on jedynie słupek bramki „ Biancocelestich”. Ostateczny rezultat zawodów i tak dostatecznie powala na kolana!
SSC Napoli – FC Torino
Spotkanie z ekipą z Turynu miało być dla „Partenopeich” dobrą okazją do przełamania się po ostatnich rozczarowujących występach, zwłaszcza że do gry wrócić miał po kontuzji Edinson Cavani. Obecność Urugwajczyka w składzie gospodarzy bardzo szybko dała się we znaki gościom. Już w 7. minucie skierował on piłkę do siatki rywali. Hamsik popisał się przytomnym, prostopadłym podaniem, a „El Matador” strzałem z bliskiemj odległości przechytrzył Gilleta. Pierwsza połowa spotkania była niezwykle chaotyczna w wykonaniu obu ekip, zawodnicy popełniali wiele indywidualnych błędów. Nieźle spisywał się Kamil Glik, Polak zablokował bardzo groźne uderzenie Gorana Pandewa.
Gracze Napoli po wznowieniu gry rzucili się do ataków. Bardzo aktywny był Hamsik, stwarzał on duże zagrożenie w szeregach „Granata”. Dobrze jednak spisywała się także defensywa turyńczyków, skutecznie przerywając zaczepne akcje podopiecznych Waltera Mazzarriego. Mimo usilnych starań „Partenopei” nie byli w stanie pokonać Gilleta. I gdy wydawało się już, że gospodarze będą cieszyć się ze skromnego zwycięstwa, w doliczonym czasie gry stan gry wyrównał Sansone! Pech nie opuszcza ostatnio drużyny ze Stadio San Paolo…











