Mutu, Keżman, Crespo, Szewczenko, Torres. To nazwiska głównych napastników, którzy nie sprawdzili się w Chelsea, mimo że wcześniej byli snajperami z prawdziwego zdarzenia. Skłania to do refleksji – dlaczego ci zawodnicy, napastnicy nie poradzili sobie w klubie z zachodniego Londynu.
Zamieszczone zdjęcie w bardzo uproszczony ale jasny sposób pokazuje skalę – tylko skalę czego? Problemu? Fatum? Klątwy? No cóż, zamiast wróżyć z fusów, przejdziemy do faktów. Adrian Mutu sezon przed przyjściem do Chelsea zdobył w barwach Parmy 18 bramek w 31 spotkań. W Chelsea już tylko sześć goli w 27 meczów. Inny były napastnik z Chelsea rodem z Bałkanów – Mateja Keżman – też pobytu w Londynie nie może zaliczyć do udanych. Zakładając koszulkę PSV, zdobył 105 bramek w 122 mecze, ale gdy zamienił trykot PSV na Chelsea, to spadła też liczba spotkań rozegranych (tylko 25) i spadła również liczba goli (4). O ile Crespo radził sobie już nieco lepiej od wspomnianej dwójki, o tyle Szewczenko wypadł o wiele gorzej. Jest legendą Milanu dzięki 127 bramkom zdobytym dla „Rossonerich”, lecz w „The Blues” nigdy nie grał na miarę swojego potencjału. Tylko dziewięć bramek w niemal 50 meczach to był ogromny zawód dla Romana Abramowicza.
Hiszpański import
Po Szewczence rosyjski multimiliarder uznał, że czas zwrócić się w stronę napastników rodem z Hiszpanii. I tak w styczniu 2011 roku na Stamford Brigde zawitał Fernando Torres. Golleador z Anfield Road kosztował 50 milionów funtów, ale ilość wydanych na niego pieniędzy nie przełożyła się na liczbę zdobytych bramek. Chelsea do dzisiejszego dnia reprezentował w 110 meczach czyli już o osiem więcej niż zagrał w barwach klubu z Merseyside. Efekt jest taki, że w klubie z zachodniego Londynu zdobył 20 bramek, a dla „The Reds” 65. Drwiny z „dokonań” Hiszpana zaszły tak daleko, że niektórzy kibice „The Blues” zakładają takie oto koszulki:
Mourinho znów zadziwia
Dlatego za dość kontrowersyjną w kręgach kibiców Chelsea uznaje się decyzję ich Portugalskiego szkoleniowca o pozbyciu się Romelu Lukaku i pozostawieniu w kadrze Torresa. Podczas gdy w ciągu dwóch ostatnich sezonów belgijski napastnik hurtowo zdobywał bramki na wypożyczeniach – najpierw w West Bromwich Albion, później w Evertonie, to Torres ośmieszał się coraz bardziej, pudłując w coraz bardziej komicznych okolicznościach. Rzecz jasna, nie można byłemu zawodnikowi Liverpoolu zarzucić braku odpowiednich umiejętności, ale wydaje się, że po przejściu do Londynu zablokował się w sensie psychicznym, nie dysponuje już tą samą pewnością siebie, tą łatwością z którą strzelał kolejne gole w Atletico czy Liverpoolu. Pytanie czy sprzedanie Lukaku nie odbije się Mourinho pewnego dnia czkawką…
Bardzo ciekawe więc będzie obserwowanie Diego Costy, który wyraźnie wystartuje z pozycji napastnika numer jeden w tym sezonie. Przed naturalizowanym Hiszpanem spore wyzwanie. Charakterem na pewno pasuje do angielskich boisk. Jedyne, co może mu przeszkodzić to tytułowa klątwa. Warto również zwrócić uwagę na jedną rzecz. Costa w zasadzie zagrał na razie jeden sezon na najwyższym dla snajpera poziomie. Wkrótce więc okaże się czy to była sezonowa zwyżka formy i Chelsea kupiła go zbyt szybko, czy też Brazylijczyk z pochodzenia udowodni, że wart był swojej ceny.













