Włoscy piłkarze nie mają czasu na odpoczynek. Dopiero co w tygodniu część drużyn Serie A rywalizowała w Pucharze Włoch, a już od piątku czeka je 9. kolejka. W tej serii spotkań najciekawiej zapowiada się mecz Milanu z Juventusem. Jednak na pozostałych boiskach nie powinno zabraknąć świetnych widowisk.
Kolejka Serie A rozpocznie się w tym tygodniu już w piątkowy wieczór. To będzie mocny start, bo na Stadio Luigi Ferrarisa Genoa podejmie Inter Mediolan. „Gryfy” mają jeszcze w pamięci kompromitującą porażkę 0:5 sprzed roku i tym razem nie będą chciały dopuścić do takiego blamażu. Mało tego, Gian Piero Gasperini uważa, że jego zespół stać na urwanie punktu mistrzom Włoch. Bo skoro Sampdorii się udało, to dlaczego nie miałoby się udać Genoi? Ano dlatego, że „Gryfy” jak do tej pory wyłącznie rozczarowują. To miał być zespół, który od początku rozgrywek będzie walczył o czołowe miejsca, a tymczasem tuła się w środku tabeli. Ponadto zespół gra mało atrakcyjną dla oka piłkę. W dotychczasowych dziewięciu spotkaniach Genoa zdobyła tylko osiem goli. Inter plasuje się na trzecim miejscu, ale ono nie zadowala kibiców, wyżej od „Nerazzurrich” znajduje się bowiem Milan. Dla czarno-niebieskiej części Mediolanu jest to solidny policzek. Dlatego piłkarze Rafy Beniteza przyjadą do stolicy Lugurii z chęcią wywalczenia trzech punktów. Z kolei Samuel Eto’o będzie chciał się umocnić na pozycji lidera klasyfikacji strzelców.

Sobota będzie stała pod znakiem ligowego klasyku, w którym na przeciw siebie staną drużyny Milanu i Juventusu. Jednak zanim dojdzie do tego pojedynku, o 18.00 rozpocznie się mecz Romy z Lecce. Trener gospodarzy, Claudio Ranieri drży o swoją przyszłość. Jeśli zespół nie wygra z beniaminkiem, to jego dni będą policzone. Tym bardziej, że u włoskiego trenera pojawiają się syndromy wypalenia. „Giallorossi” grają zupełnie bez pomysłu, co doprowadza kibiców do szewskiej pasji. Lecce to solidny zespół, który strzela mało bramek, ale gra konsekwentnie w obronie (wyjątek stanowi mecz z Juventusem przegrany 0:4). Dla mającej problemy w ofensywie Romy może to być bardzo trudna przeprawa. Na kwadrans przed 21.00 zabrzmi pierwszy gwizdek na Stadio San Siro. Ten mecz będzie wyjątkowy dla Alexandre Pato. Brazylijczyk po raz setny założy czerwono-czarną koszulkę. Nie dziwi zatem deklaracja, iż napastnik chciałby zwieńczyć swój jubileusz zdobytą bramką. O nią będzie łatwo, ponieważ Juventus przyjedzie do Mediolanu solidnie osłabiony. „Stara Dama” ma największe braki w liniach ofensywnych. Na występ nie mają co liczyć kontuzjowani Amauri i Iaquinta oraz, zawieszony za symulowanie faulu, Milos Krasić. Prawdopodobnie Luigi Del Neri postawi na duet Quagliarella – Del Piero. „Il Capitano” będzie miał znakomitą okazje, aby na San Siro zdobyć swoją 179. bramkę ustrzeloną na boiskach Serie A. Dodatkowym smaczkiem tego meczu będzie osoba Zlatana Ibrahimovicia. Szwed przez dwa lata występował w turyńskim zespole, by w 2006 roku opuścić tonący okręt. Fani Juventusu do dziś nie wybaczyli napastnikowi zdrady. Sam „Ibra” jeszcze nigdy nie zdobył gola przeciwko „Bianconerim”. W sobotę będzie miał ku temu okazję. „Stara Dama” w tym sezonie gościła już na San Siro. Wówczas rywalizowała z Interem Mediolan. Obie drużyny podzieliły się punktami. Teraz podopieczni Del Neriego liczą na więcej. Milan będą interesowały tylko trzy punkty, które wzmocnią morale przed rywalizacją z Realem w Lidze Mistrzów. Konia z rzędem temu, kto jednoznacznie wskaże faworyta. Oznacza to tylko, iż w sobotni wieczór nie zabraknie wielkiego futbolu.












