Rosyjska Premier Liga od dziesięciu lat stanowi jeden z głównych celów transferowych piłkarzy z Bałkanów. To tu swe kariery rozwinęli m.in Nemanja Vidić, Branislav Ivanović, Milos Krasić i Simon Vukcević. Również w minionym tygodniu za naszą wschodnią granicą z różnych powodów głośno było o dwóch graczach z Serbii, Danko Lazoviciu i Dejanie Radiciu, oraz czarnogórskim trenerze, Miodragu Bożoviciu.
Walka o posadę
Miodrag Bożović ma w Rosji opinię utalentowanego, lecz przy tym równie pechowego szkoleniowca. Gdy pod wodzą młodego trenera FK Moskwa zakończyło sezon 2009 na szóstym miejscu w tabeli ligi rosyjskiej, Czarnogórcowi wróżono wielką przyszłość. Niestety dla niego, życie okazało się brutalne. Najpierw stołeczny klub zbankrutował, a Bożović został na bruku. Już w kwietniu 2010 roku zgłosili się do niego przedstawiciele innego moskiewskiego zespołu, Dynama, którzy szukali następcy Andrieja Kobieliewa. W ten o to sposób 41-letni wówczas szkoleniowiec rozpoczął pracę z jedenastym klubem w ciągu trwającej od dekady pracy trenerskiej.

W drużynie „Niebiesko-białych” Bożović otrzymał wszystko, czego na jego miejscu życzyłby sobie każdy trener. Wysoka pensja, klasowi zawodnicy, a także obietnice zarządu dotyczące poważnych wzmocnień. Istotnie, w lipcu ubiegłego roku graczem Dynama został bramkostrzelny Kevin Kuranyi. Były reprezentant Niemiec dwoił się i troił, zdobywając dziewięć bramek w szesnastu ligowych grach, jednak ekipa prowadzona przez Czarnogórca nie zakwalifikowała się do europejskich pucharów. Wtedy Bożović otrzymał ultimatum: albo Dynamo awansuje do Ligi Europejskiej poprzez Puchar Rosji, albo żegnamy się z panem.
Na początku tego roku Miodrag Bożović poczynił solidne, nawet jak na rosyjskie warunki, wzmocnienia. Koszulki Dynama przywdziali bowiem Aleksandr Sapieta, Andriej Karjaka i Zvjezdan Misimović. Tak wzmocniona drużyna z Moskwy, pewna swego, przystąpiła do pucharowej rywalizacji z Rostowem i boleśnie pożegnała się z tymi rozgrywkami. Piłkarze Dynama nie wykorzystali przewagi własnego boiska mimo tego, że rywale grali przez ostatnie pół godziny w osłabieniu po czerwonej kartce dla Edgarasa Cesnauskisa. Litwin w lutym został wystawiony na listę transferową przez Bożovicia i bez żalu oddano go do Rostowa. Ostatecznie to drużyna Ołeha Protasowa wygrała 2:1 dzięki bramce strzelonej w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, a dzień po meczu Bożović został zdymisjonowany.
Niewątpliwie za kilka miesięcy Czarnogórzec znów zasiądzie na ławce trenerskiej jakiegoś klubu. Pytanie tylko, czy nadal będzie uznawany za młodego, zdolnego szkoleniowca, gdyż trzeba przyznać, że w Dynamie nie spełnił pokładanych w nim nadziei.











