Sezon 2007 okazał się mistrzowskim dla Zenitu Sankt Petersburg. 10. miejsce w lidze zajął wtedy Rubin Kazań. Los jednak chciał, że to nie klub z północnej stolicy, a zespół z Tatarstanu święcił triumfy w ostatnich latach, a pierwsza kolejka w roku 2010 pokazała, że szykuje się do kolejnej obrony tytułu.
Nie ulega wątpliwości, że obie te drużyny są zdecydowanymi faworytami do końcowego triumfu w tym sezonie. O ich możliwościach i potencjale mogliśmy się przekonać chociażby wtedy, kiedy Zenit triumfował w Pucharze UEFA 2007/2008, a Rubin jak równy z równym rywalizował z wielkimi europejskiego futbolu – Interem Mediolan i FC Barcelona w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Zarówno podopieczni Kurbana Bierdyjewa, jak i gracze Luciano Spallettiego w pierwszej kolejce odnieśli zwycięstwa. Komu jednak inauguracyjna seria spotkań pozwala bardziej optymistycznie spojrzeć w przyszłość?
Stabilność
Jeżeli weźmiemy pod uwagę, jakie zmiany zachodzą w klubach oraz czy wychodzi im to na dobre, możemy śmiało stwierdzić, kto na tym bardziej zyskuje. Kazańczycy pod tym względem biją niepomiernie bogatszego przeciwnika na łeb na szyję. Nie bez znaczenia jest fakt, że klub z Tatarstanu od prawie dziesięciu lat współpracuje z jednym trenerem. Kiedy pochodzący z Turkmenistanu szkoleniowiec przejmował pierwszą drużynę, dostał wolną rękę na budowę autorskiego teamu, co teraz przynosi wymierne korzyści. Długa współpraca z ekipą z Centralnego sprawiła, że opiekun zna swoich zawodników od podszewki, a oni dzięki temu darzą większym zaufaniem jego, charakter i metody pracy. O czymś takim jednak nie można powiedzieć w przypadku Zenitu. W trakcie ostatniej dekady drużynę z północnej stolicy prowadziło siedmiu fachowców, w tym: Jurij Morozow, Dick Advocaat i Anatolij Dawidow. Nie bez znaczenia są też perturbacje kadrowe. Podczas gdy petersburczycy pozbyli się Andrieja Arszawina, Pawła Pogriebniaka i Anatolija Tymoszczuka, gracze Bierdyjewa zachowali liderów, a i bez Alejandro Domingeza potrafią sobie poradzić.
Pod wodzą Luciano Spallettiego Zenit na razie nie spisuje się rewelacyjnie, co widać było również w sparingach. W grze triumfatorów Pucharu UEFA sprzed dwóch lat, choć przeważali oni, dało się zauważyć wiele braków oraz rażącą nieskuteczność. Zupełnie inaczej spisał się natomiast Rubin. Drobne błędy w obronie, skuteczna w destrukcji druga linia z Rafałem Murawskim na czele, strzelający bramki prawie na zawołanie Aleksandr Bucharow oraz gra do ostatniego gwizdka dały Rubinowi pewną i zasłużoną wygraną nad Lokomotiwem. Na taką postawę swoich podopiecznych Spalletti pewnie będzie musiał jeszcze długo zapracować.
Filozofia
Jak się spojrzy na kadry obu zespołów, od razu widać dwie różne wizje budowy drużyny. Przebogaty w Rosji Zenit nie żałuje pieniędzy na to, by ulubiony klub prezydenta Dmitrija Miedwiediewa grał jak najbardziej efektownie i odnosił jak największe sukcesy. Nie inaczej było w trakcie przerwy zimowej, kiedy na Pietrowski zawitali między innymi: Michael Lumb, Danko Lazović i Aleksandr Kierżakow. Zupełnie inaczej patrzy się na zawodników w Kazaniu. Tam piłkarze dochodzą do wielkiej formy głównie dlatego, że się im zaufało. Jest to o tyle ważne, że dotyczy głównie tych graczy, na których nie stawiano. Obecnie wyżej na bramkarskim rynku w Rosji od Wiaczesława Małafiejewa ceni się Siergieja Ryżykowa, mimo że ten drugi na dobre grać zaczął dopiero w wieku 28 lat (!), czyli… po transferze do Kazania. Tak samo można powiedzieć o Aleksandrze Rjazancewie, Jordim Figureasie czy Rafale Murawskim. Podczas gdy petersburskie gwiazdy w Samarze się nie popisały, polski pomocnik, chociaż nie ma takiej renomy jak Anatolij Tymoszczuk, w starciu z Lokomotiwem spisywał się nie gorzej od słynnego Ukraińca. Wyciąganie tego, co najlepsze z tych, których skreślono, jak na razie powoduje, że zespół wcale niedysponujący najsilniejszym składem już dwukrotnie z rzędu wywalczył tytuł mistrzowski.










