Walery Karpin może po ostatnich występach Spartaka Moskwa odetchnąć z ulgą. Były reprezentant Rosji znalazł się na cenzurowanym po tym, gdy jego podopieczni hurtowo tracili punkty w lidze i wydawało się, że nie mają szans na awans do europejskich pucharów. „Miaso” przestali jednak zawodzić, a Karpin znów może triumfować.
W środowy wieczór 15 września bieżącego roku na Stade Velodrome w Marsylii miejscowy Olympique podejmował Spartaka Moskwa. Kibice zespołu mistrza Francji byli już pogodzeni z remisem swoich ulubieńców, gdy w 81. minucie lewym skrzydłem popędził Dmitrij Kombarow, po czym wypatrzył w polu karnym rywala Wellitona i zagrał w jego kierunku piłkę. Brazylijczyk nie doszedł jednak do tego podania, futbolówkę trącił bowiem obrońca Olympique Cesar Azpilicueta i pokonał własnego bramkarza, Steve’a Mandandę. Mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem gości, a kamery telewizyjne długo pokazywały uśmiechniętego trenera Spartaka Walerego Karpina. Jego radość była jak najbardziej uzasadniona. Mało brakowało, aby półtora miesiąca wcześniej pożegnał się z tym stanowiskiem.

Spartak Moskwa bez wątpienia zawodził pod koniec pierwszej części obecnych rozgrywek ligowych. Ekipa z Łużnik przegrała z Ałanią, Rubinem, CSKA, Rostowem oraz bezbramkowo zremisowała z Kryjlami, w związku z czym posada Walerego Karpina zawisła na włosku. Na dodatek klub ze stolicy nie radził sobie najlepiej na rynku transferowym. Rosyjskie media informowały wówczas o fiasku rozmów z Aidenem McGeadym, a o pozostałych wzmocnieniach nic nie było słychać. Karpin miał wówczas spory ból głowy przy ustalaniu wyjściowego składu swojej drużyny. Kontuzję leczył król strzelców poprzedniego sezonu Premier Ligi Welliton, słabiej niż rok wcześniej spisywał się młodziutki Żano Ananidze, a defensywa z bramkarzem Sosłanem Dżanajewem seryjnie popełniała kompromitujące błędy. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w połowie sierpnia, kiedy to Spartak pokonał w derbach Lokomotiw 3:2, a wszystkie bramki dla wicemistrza kraju zdobył Welliton.
Od tego czasu brazylijski snajper dołożył w lidze kolejnych pięć trafień, co tylko wzmogło dyskusję o przyznaniu mu rosyjskiego obywatelstwa. Wellitonowi w podtrzymywaniu znakomitej passy pomogli nowi koledzy klubowi: Dmitrij Kombarow (jego brat Kiriłł, który również trafił do Spartaka wciąż leczy kontuzję) i Aiden McGeady. Irlandczyk po długich wahaniach jednak zdecydował się na przeprowadzkę do Rosji i jak na razie nie ma czego żałować. W międzyczasie Karpin wymienił również dwa ważne elementy defensywy. Z Espanyolu Barcelona sprowadzono Nicolasa Pareję, w związku z czym do Birmingham City odszedł dotychczasowy kapitan „Miaso” Martin Jiranek. Skończył się również czas niepewnego Sosłana Dżanajewa między słupkami moskiewskiego klubu. Golkiper został wypożyczony na dwa i pół roku do Tereka Grozny, a w odwrotnym kierunku powędrował Andrij Dzikań.











