Kiedy powrócił do północnej stolicy, wiązano z nim ogromne nadzieje. W trakcie sezonu częściej jednak zawodził. Jednak był w Sankt Petersburgu człowiek, który mimo wszystko mu ufał, a ten należycie się odpłaca. Dzięki Luciano Spallettiemu w końcu możemy ponownie mówić o wielkim Aleksandrze Kierżakowie.
Jeden z najbardziej znanych rosyjskich piłkarzy ostatnich lat pokazał się Zachodowi właśnie dzięki występom w Zenicie Sankt Petersburg, gdzie tworzył znakomicie rozumiejący się duet napastników z Andriejem Arszawinem. Miał być liderem Sevilli, a z wielkich zapowiedzi wyszło naprawdę niewiele. Po dobrych występach w Dynamie Moskwa podobne nadzieje wiązali z nim kibice w północnej stolicy. Za pierwszą rundę mógł zebrać jedynie poważne cięgi. W pierwszych czternastu meczach na listę strzelców wpisał się zaledwie dwa razy. Chyba tylko najwięksi optymiści mogli przewidywać, że potem będzie już tylko lepiej.

Jest kilka czynników mogących mówić, dlaczego z zapowiadającej się wielkiej klapy przeprowadzony transfer okazał się jednak trafionym posunięciem. Niezwykle ważne w tym względzie było zaufanie, jakim napastnika obdarzył Luciano Spalletti. Włoch już nieraz udowodnił podczas pracy w Serie A, że zna swój fach i potrafi podejmować trafne decyzje. Za taką obecnie uznać należy sprowadzenie i danie szansy Kierżakowowi. Niejednokrotnie trener podkreślał wagę napastnika dla drużyny i to, jaką pracę wykonuje na boisku. Nieocenione w tym przypadku było także doświadczenie samego zawodnika. Jego kariera trwa już ponad dziesięć lat, podczas których grał w kilku klubach u kilku szkoleniowców i to z pewnością pomogło mu w dostosowaniu się do gry w Zenicie.
Dlaczego jego przebudzenie przyszło tak późno? Przyczyn tego też można znaleźć kilka. Główną może być nagła zmiana klubu. Aleksandr Kierżakow w bardzo kiepskich stosunkach rozstał się z Dynamem Moskwa. Po zdobyciu angażu w Zenicie Sankt Petersburg musiał przestawić się na zupełnie inny styl gry. Poza tym jego słabszej formy na początku sezonu można dopatrywać się także w źle przepracowanym okresie przygotowawczym. Może być to wynikiem braku konkurencji o miejsce w składzie. Nietrudno było mu wygrać rywalizację w niezdobywającym zbyt wielu bramek Danko Lazoviciem czy dopiero uczącym się futbolu Maksimem Kanunnikowem. Poza tym były zawodnik Sevilli w północnej stolicy jest bardzo lubiany przez fanów, którzy nie wyobrażali sobie Zenitu bez niego. Dopiero po rozegraniu się Serba oraz przyjściu Aleksandra Bucharowa z Rubinu Kazań bardziej zmobilizowały Kierżakowa, czego efekty są widoczne. Trzeba też powiedzieć, że miał on sporo szczęścia. Nie jest ciężko wybić się w drużynie, w której jest się dopingowanym przez każdego, nie ma się wrogów oraz gra całej drużyny jest ustawiona właśnie pod niego.











