GKS Bełchatów został pokonany przez izraelski Hapoel Hajfa w towarzyskim meczu rozgrywanym w Warce. Porażkę swoich podopiecznych skomentował Kamil Kiereś.

Na początek Kamil Kiereś próbował wytłumaczyć porażkę swojego zespołu: – Dzisiejsze spotkanie rozgrywane było w bardzo trudnych warunkach pogodowych. Towarzyszył nam upał, który z pewnością dał się we znaki obu drużynom. Przegraliśmy test, w którym pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu, a w drugiej lepiej na boisku radzili sobie goście. Rywal, tak jak chcieliśmy, okazał się dość wymagający, choć w początkowo czekał na to, co my zrobimy. W tym czasie udało nam się stworzyć kilka sytuacji, m.in. braci Maków czy Mateusza Wrońskiego. Bramka dla Hapoelu padła dość nieoczekiwanie i po naszym błędzie. Stachowiak nie miał szans na obronę w tej sytuacji.
– Nie będę zespołu ganił po tej przegranej, tak jak nie chwaliłem po wygranych. Powtarzam, że to jeszcze nie ten czas. Kończymy czwarty tydzień przygotowań i wciąż widoczne są obciążenia, które nałożone zostały na zawodników. Dziś szczególnie druga połowa dała nam odpowiedzi na kilka pytań. Mecze kontrolne są po to, by testować m.in. różne ustawienia, co czynimy i wyciągamy wnioski – powiedział po meczu z Hapoelem Kamil Kiereś.
Wypowiedź dotyczy meczu towarzyskiego, który GKS Bełchatów rozegrał ostatnio z Hapoelem Hajfa. „Brunatni” ulegli w nim 0:2 po golach Vladimira Gluscevicia oraz Stefana Denkovicia.











