Kamil Kiereś nie tryskał dziś optymizmem, jego podopieczni przegrali na stadionie przy alei Piłsudskiego z miejscowym Widzewem 0:1. Ta porażka sprawiła, że bełchatowianie wciąż mają niewielką przewagę nad grupą spadkową.

Jak podsumuje Pan przebieg dzisiejszego spotkania?
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że po tych trzech pierwszych kolejkach, w których zdobyliśmy siedem punktów i byliśmy chwaleni za grę, dzisiaj niestety nadszedł słaby mecz w naszym wykonaniu. Można mieć pretensje szczególnie do pierwszej połowy, zagraliśmy bardzo słabo, nie potrafiliśmy wymienić kilku podań między sobą. Piłkarsko w tej pierwszej połowie nie istnieliśmy. Tracąc bramkę, jak gdyby potwierdziliśmy to, że Widzew dominował w pierwszej części i jak najbardziej zasłużenie prowadził. Po przerwie i dokonaniu trzech roszad w składzie gra uległa zmianie. Więcej utrzymywaliśmy się przy piłce, ale niestety, nie stwarzaliśmy dzisiaj sytuacji bramkowych. Bardzo boleję, że przegraliśmy tak ważne spotkanie, bo na pewno wynik dzieli drużyny na te, które walczą o wyższe cele, i te, które nadal walczą o utrzymanie. My zdecydowanie po tym meczu jesteśmy drużyną, która nadal musi bardzo usilnie walczyć o to, by pozostać w ekstraklasie.
Z Polonią Warszawa od 1. minuty zagrał Kamil Wacławczyk, dziś znowu wystąpił Grzegorz Fanfara. W drugiej połowie Wacławczyk dał bardzo dużo drużynie, czy nie żałuje Pan, że nie wystąpił on od początku?
Każdy jest mądry po czasie. Były pewne założenia, chcieliśmy do przerwy grać takim mocniejszym środkiem, powalczyć zdecydowanie o odbiór piłki, niestety, po meczu okazuje się, że decyzja nie była trafna. Kamil Wacławczyk wszedł po przerwie, wzniósł do gry trochę kreatywności. Ale to wszystko się nie przełożyło na stwarzane sytuacje. Musimy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć i skupić się już na kolejnych spotkaniach, żeby zdobywać punkty, bo to jest najważniejsze w tej chwili.
Jaki jest stan zdrowia Dawida Nowaka? Nie pojawił się dziś na boisku, nie było go nawet w meczowej osiemnastce.
Na początku wydawało się, że Dawid po urazie, którego nabawił się w poprzednim meczu Dawid szybko dojdzie do siebie, powróci do wysokiej dyspozycji i będzie mógł w dzisiejszym spotkaniu zagrać. Podjęliśmy jednak decyzję, że nie będziemy ryzykować. Jest jeszcze dziewięć spotkań, mam nadzieję, że Dawid wróci do gry już w następnym starciu.











