Śląsk Wrocław po odejściu Erika Exposito cierpi na brak boiskowego lidera – hiszpański napastnik stanowił o jakości „Wojskowych” w poprzednim sezonie. Ale wyróżniającą się postacią był również jego rodak Matias Nahuel Leiva. Naturalnym wydawało się, że w tym sezonie przejmie rolę czołowego zawodnika drużyny. Przede wszystkim to od niego miały zależeć wyniki zespołu Jacka Magiery. Tak się faktycznie stało. Nahuel decyduje o rezultatach spotkań. Problem w tym, że w tym sezonie zawodzi.
Drużyna z Dolnego Śląska źle rozpoczęła nowy sezon. Po siedmiu kolejkach i sześciu rozegranych meczach (spotkanie z Radomiakiem odbędzie się w późniejszym terminie) znajduje się na 17. miejscu w tabeli, bez zwycięstwa na koncie. Dla obecnych wicemistrzów ten wynik jest gorszy od wszelkich przewidywań. Na dodatek Śląsk również musiał się pożegnać z eliminacjami do europejskich pucharów. A po sensacyjnym odejściu Patricka Olsena nastroje są jeszcze gorsze. „Wojskowi” zdecydowanie pożegnali entuzjazm, na którego fali Jacek Magiera zdobył w poprzedniej kampanii srebrny medal za drugie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Tęsknota za Erikiem Exposito
Hiszpański napastnik był w drużynie Jacka Magiery postacią absolutnie fundamentalną. Jego indywidualne umiejętności pozwoliły drużynie z Wrocławia nawiązać walkę o mistrzostwo Polski. Wobec tego strata boiskowego lidera wymusiła poszukiwania kogoś, kto by zastąpił go w roli siły napędowej drużyny. Sprowadzenie Juniora Eyamby i Sebastiana Musiolika to po prostu wypełnienie luki w formacji napastników. Niezwykle istotny wakat wciąż istnieje na „pozycji” lidera ofensywy Śląska. A na ewentualny wystrzał formy Jakuba Świerczoka zapewne trzeba będzie trochę poczekać. W tej sytuacji na Erika Exposito z poprzedniego sezonu kibice we Wrocławiu patrzą ze szczególnie wielkim utęsknieniem.
Spoglądając obiektywnie wstecz, to nadspodziewanie dobra poprzednia kampania Śląska Wrocław to nie tylko bramki Erika Exposito. Prawą ręką, a właściwie nogą kapitana był jego rodak – Matias Nahuel Leiva. Zdobył on w sezonie 2022/2023 dziewięć bramek i dwie asysty. Warto przy tych statystykach dodać, że jego bramki bardzo często bezpośrednio przekładały się na zdobyte punkty. Nahuel niemal samodzielnie rozgromił w poprzednim sezonie Widzew Łódź. Zrobił to dwukrotnie, zaliczając w obu spotkaniach bilans trzech bramek i jednej asysty. Na dodatek gra hiszpańskiego skrzydłowego była widowiskowa. Wyrobił sobie znak rozpoznawczy w postaci atomowych uderzeń z dystansu. Nahuel stał się postrachem ekstraklasowych bramkarzy.











